[brak]

Dokument z datą dzienną 8 maja 1945. Relacja powstała w Krakowie, obejmuje wydarzenia z okresu od 1939 do 1945 roku. Na dokumencie adnotacja "dzieci".

Wedle kolejnej adnotacji, tekst powstał na podstawie wywiadu, choć należy założyć, że z racji wieku Autorki, mógł on przypominać raczej rozmowę, w czasie której dopytywano o zapamiętane przez dziecko szczegóły.

 

Relację otwiera informacja o najwcześniejszych wspomnieniach dziewczynki. Wedle jej słów, pierwszym co pamiętała, była podróż do dziadków do Konina. Nie była w stanie powiedzieć, kiedy dokładnie się odbyła, ani czy była już wtedy wojna, ale dodała, że "mieliśmy maski gazowe i uciekaliśmy do schronu". Autorka zapamiętała, że przed przesiedleniami do getta, jej matka przeprowadziła rodzinę do dzielnicy, w której praktycznie nie mieszkali Żydzi myśląc, że dzięki temu uniknie wysiedleń. Rzeczy należące do dziewczynki i rodziców przewoziła w wózku Autorki.

Dziewczynka wspomniała, że deportacje objęły cały Kalisz, a Żydów wysiedlano "do Hali" czyli "dużego budynku w środku miasta, jak Sukiennice w Krakowie". Następnie stamtąd, wraz z rodzicami, trafiła do Włodawy, gdzie "Mamusia wynajęła jakiś pokoik, a tatuś pracował u jednego niemca, który miał dużo pola i las i dom" (pisownia zgodna z oryginałem).

Autorka pobieżnie opisała utworzenie getta we Włodawie oraz odbywające się na jego terenie łapanki – prawdopodobnie chodziło o poszukiwania mężczyzn do wykonywania różnych prac. Nieco więcej miejsca poświęciła organizacji miejscowego lagru. Powiedziała też, że w getcie powtarzano, że warto zgłaszać się do niego do pracy, ponieważ pracujący w nim ludzie nie będą mordowani (w przeciwieństwie do niezatrudnionych). Rodzice Autorki chcieli dobrowolnie się zgłosić, ale nie pozwolono im zabrać dziecka. Po jakimś czasie – z relacji nie wynika jak długim – doszło do akcji wyłapywania dzieci i osób starszych. Matka dziewczynki wraz z nią zdołała przedrzeć się wtedy do lagru – na bramie stał jej kuzyn, który je przepuścił. Mniej więcej w tym czasie kobiety straciły kontakt z ojcem Autorki.

Kolejny fragment opowiada o pracy u Niemca, u którego wcześniej pracował ojciec dziewczynki. Mężczyzna dał zatrudnienie matce Autorki, jej samej pozwolił pomagać w kuchni i wybierać z ziemniaków te nienadające się jeszcze do jedzenia. Wyjaśnił też jej, że przebywanie dzieci w tym miejscu było niezgodne z przepisami i jeśli ktokolwiek ją zauważy, zostanie zastrzelona.

Po następnej łapance matka zabrała Autorkę z Włodawy do Adampola i zostawiła u gospodarza, który zgodził się przechować dziecko. Dziewczynka dodała, że matka czasem ją odwiedzała, jednocześnie przynosząc pieniądze gospodarzowi. Z relacji wynika także, że dziewczynka czasem odwiedzała swoją matkę. Po kolejnych odwiedzinach dziewczynka widział na drodze wojskowy konwój. Po jego pojawieniu się miejscowa ludność mówiła, że wymordowano miejscowych Żydów – plotkę potwierdził gospodarz, u którego mieszkała dziewczynka. W trzy dni później żona gospodarza odmówiła dalszego ukrywania Żydówki, w związku z przeszukaniami prowadzonymi przez żołnierzy.

Następny fragment relacji dotyczy kolejnych miejsc, w których przebywała Autorka. Zawiera też informacje o tym, jakiego typu błędy zdradzały jej pochodzenie. Opisana jest między innymi chwila spotkania z rzymskokatolickim księdzem, do którego zwracała się "proszę pana księdza". Autorka przebywała kolejno we wsi Wyryki – tamtejszy wójt kazał zawieźć ją do Włodawy, do sołectwa. Z Włodawy, gdzie została pozostawiona sama sobie, wróciła do Adampola, do jedynego znanego sobie bezpiecznego domu. Gospodyni ponownie odesłała ją gdzieindziej. Dziewczynka trafiła do miejscowego księdza, następnie do lekarza, który wraz z żoną odesłał ją do innego, znajomego księdza. Ten nauczył Autorkę modlitw i zachowania typowego dla katolików. Stamtąd żona doktora przewiozła dziewczynkę do Chełma, do siedziby Czerwonego Krzyża – w drodze nauczyła ją też szczegółów nowej tożsamości. Autorka miała podawać się za ośmioletnią Marysię Malinowską, córkę majora przebywającego w niewoli i zmarłej matki, urodzoną w Modlinie.

Czerwony Krzyż skierował dziecko do rodziny adopcyjnej, która ubiegała się o status Volksdeutschów. Dziewczynka trafiła przed komisję, która miała orzec, czy nie jest żydowskiego pochodzenia. Autorka odnotowała: "Oni pytali o różne rzeczy, jak żyłam przed wojną, na co mamusia zachorowała, co jadłam i parzyli mi w oczy i kazali też patrzeć (...) potem kazali mi chodzić po pokoju, że po chodzie można poznać Żydówkę! Ale jakoś nie poznali, bo powiedzieli, że mogę być Niemką".

Po zdobyciu kenkart rodzina wyjechała do Miechowa, a następnie do Krakowa. Zamieszkali przy ulicy Długiej 11. Z relacji nie wynika jak długo dziewczynka przebywała w rodzinie adopcyjnej, wiadomo jednak, że jej sytuacja uległa ponownej zmianie gdy do Krakowa zaczął zbliżać się front. Rodzina postanowiła uciekać do Radomia, odmówiła jednak zabrania ze sobą dziecka. Autorka została oddana do sierocińca w dniu jego ewakuacji do Przesmykowa nad Wisłą. Pojazd, którym podróżowały dzieci nie dojechał jednak na miejsce – zepsuł się w Nowym Brzesku, w okolicach restauracji (tak nazwała przybytek Autorka) prowadzonej przez panią Puchalską.

Pani Puchalska pomagała zajmować się dziećmi i po krótkiej znajomości postanowiła przygarnąć Autorkę pod swój dach. Dziewczynka została z kobietą do wyzwolenia.

Po wejściu Armii Czerwonej pani Puchalska zaczęła dopytywać dziewczynkę o pochodzenie. Początkowo ta powtarzała wyuczoną historię, kiedy jednak zrozumiała, że pytanie związane jest z możliwością poszukiwania rodziny, opowiedziała swoją prawdziwą historię. Pani Puchalska zabrała dziecko do Krakowa, gdzie przekazała je pod opiekę pana Strosberga.

Niezwykle interesujący wydaje się ostatni akapit relacji o pani Puchalskiej: "...prosiła, żeby nikomu nie mówić, że jestem Żydówką, bo by ludzie zaraz mówili, że zabrała żydowski majątek".

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Mirki Bram]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
4 karty (210x259mm) maszynopisu w języku polskim.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/408
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała Maria Hochberg-Mariańska. Tekst zapisany z zachowaniem języka typowego dla dzieci, widać również dziecięce spojrzenie na świat i jego rozumienie: "Pierwsze, co pamiętam, to podróż z Kalisza do babci i dziadzia do Konina. Nie wiem, czy wtedy już była wojna, ale mieliśmy maski gazowe i uciekaliśmy do schronu". W nielicznych miejscach widoczne ingerencje – np. słownictwo raczej niespotykane u dzieci, zwięzłość wypowiedzi, ciągłość myśli. Brak dat, zaburzona chronologia uniemożliwiająca określenie ram czasowych kolejnych etapów życia Autorki. Praktycznie brak emocji, co zapewne jest wynikiem redakcji tekstu przez osobę spisującą.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja