[brak]

Relacja z roku 1945.

Tekst obejmuje wydarzenia z 1945 roku.

Na dokumencie pieczęć Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie – Archiwum.

Dodany tytuł nieuwzględniony w inwentarzu: "Nasza podróż z SS-manami".

 

Relację otwiera data 12 kwietnia 1945 roku. Autorka opisała wymarsz z obozu Aschersleben – grupa więźniarek i więźniów – o godzinie piątej rano. Podzielonych ich na "oddziały" po 250 osób, których pilnowali strażnicy – Wachmani i Aufseherki. Osoby chore załadowano na wóz, zdrowe pędzono pieszo w kierunku południowym (pierwszego dnia marszu więźniowie pokonali 35km).

Autorka zapisała, że ironią losu było to, że kazano im uciekać przed czymś, na co tyle lat czekali – wyzwolenie. Dodała też, że widziała wycofujące się, pokonane oddziały niemieckiej armii i że wojska amerykańskie "deptały Niemcom po piętach".

Pierwszej nocy postój w opuszczonej fabryce, minimalne racje żywnościowe (marmelada i margaryna bez chleba). Autorka zapisała, że w nocy uciekło czterdziestu "ruskich chłopców", z których dwóch pojmano i rozstrzelano.

Drugie dnia marszu więźniowie pokonać mieli 40 kilometrów, noc spędzili w stodole przy dworze. Rano ogłoszono, że kto nie chce iść dalej, może zostać na miejscu. Kobieta zanotowała, że zapanowała wielka konfuzja wśród więźniarek – kobiety nie wiedziały, czy rzeczywiście wolno im zostać, czy też jest to podstęp i sposób na zabicie większej ich liczby. Wtedy spostrzegły, że prowadzący do tej pory kolumnę komendant uciekł i postanowiły zostać.

Po oczekiwaniu trwającym półtorej godziny do dworu, w którym została grupa Żydów z Autorką, dotarli inni SS-mani. Oświadczyli, że więźniom nic nie grozi i że powinni przejść do najbliższego miasta. Tam Autorka ujrzała na placu inną grupę zbyt wycieńczonych by iść dalej ludzi. Wówczas żołnierze obwieścili, że wszyscy, którzy postanowili zostać, zostaną przewiezieni dalej "na platonach i autami". Po jakimś czasie więźniów załadowano do samochodów i kolumna ruszyła. Zamiast jednak dotrzeć w jakiekolwiek miejsce, zatrzymała się kilka kilometrów za miastem w lesie – tam prowadzący ją ludzie obwieścili, że dalej nie jadą, ponieważ kiedy wejdą Amerykanie, nie zdołają w żaden sposób dotrzeć do domów. Kazali więźniom wysiąść i zostawili ich na obrzeżach lasu.

Autorka zanotowała, że w grupie znajdował się francuski pielęgniarz i belgijski lekarz, dzięki którym grupa zdołała dotrzeć do miasta Bitterfeld. Tam więźniowie trafili na grupę Niemców, którzy próbowali wyprowadzić ich w "bezpieczne miejsce" – okazało się to o tyle trudne, że miejscowości do których prowadzono Autorkę znajdowały się pomiędzy wschodnią i zachodnią liną frontu.

W końcu, 25 kwietnia 1945 roku, Autorka ze swoją grupą dotarła do miejscowości Duellen nad Muldą, gdzie stacjonowały wojska amerykańskie. Zapisała, że cała grupa została przyjęta serdecznie, udzielono jej też niezbędnej pomocy.

Relację zamyka informacja, że po dwóch tygodniach Autorka ruszyła w drogę do Polski.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Nasza podróż z SS-manami]
Wariant tytułu: 
[Relacja Janiny Ringiel]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
6 kart (210x295mm) maszynopisu w języku polskim.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/500
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
W tekście wykropkowane miejsca – prawdopodobnie maszynopis stanowi odpis oryginału w rękopisie (który się nie zachował) i który mógł być miejscami nieczytelny. Szczegółowa datacja i informacje topograficzne. Informacje o zachowaniu Niemców w przededniu wejścia wojsk amerykańskich. Niewiele emocji.
Słowo kluczowe 2: 
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja