[brak]

Relacja z datą dzienną 7 maja 1945 roku (relację zamyka tekst "Dzisiaj jest 1 dzień wolności Langenbilau, 7 maja 1945"), dotyczy okresu od 1940 do 1945 roku.

Na tekście pieczęć "Wojewódzka Żydowska Komisja Historyczna, Kraków, Długa 38". Nagłówek: "Estera Beller, lat 11, u cioci Dine Tauber, Starowiślna 29. Z rodzicami rozstała się podczas ostatniego wysiedlenia w Sosnowcu. Teraz sama oddała swój zeszyt przez kuzynkę".

 

Autorka rozpoczęła relację informacją o przyjeździe do getta w Sosnowcu, gdzie przebywała trzy miesiące, po czym przeszła do informacji o wysiedleniu. Ciocia oddała ja w ręce "aryjki", która początkowo obiecała zajęć się dziewczynką, później jednak wyrzuciła ją z domu. Autorka błąkała się po Sosnowcu. Napisała, że choć widziała afisze informujące, że do żydowskich domów nie wolno wchodzić, postanowiła sprawdzić dom, w którym wcześniej mieszkała. Nikogo w nim nie zastała, nie było też mebli, ktoś zniszczył piec i zerwał podłogi.

Dziewczynka zanotowała, że noc spędziła na polu żyta, później postanowiła zgłosić się na gestapo, gdzie opowiedziała, że jej rodziców (Polaków) wysiedlono, a ona została sama. Została aresztowana, przez trzy doby przetrzymano ją w celi, a później przesłuchano. Podała fałszywe dane – Lusia Hacuś. Oficer próbował dowiedzieć się, gdzie mieszkali rodzice Autorki, ta wiedząc, że nie może podać prawdziwego adresu, kłamała. W końcu Niemiec postanowił zabrać ją pod wskazany adres, na miejscu Autorka twierdziła, że nie pamięta w którym domu mieszkała, bo przebywała w mieście krótko i pochodzi z Chrzanowa. Rozumiejąc, że dziecko zmyśla, oficer zaczął ponowne przesłuchanie, w końcu, jak zapisała Autorka "przełożył mnie na kolano i dał mi 25 na tyłku i w końcu się musiałam przyznać że jestem Żydówką".

Dziewczynka została wysłana do Auschwitz, gdzie spędziła trzy miesiące. Po tym czasie została wybrana jako jedna z osób do uśmiercenia. Kiedy stała w kolejce do komory gazowej, podeszła do niej "Lagierfirerka" i zabrała do siebie jako "lojferkę". Przez jakiś czas dziecko mieszkało ze strażniczką – Autorka zapisała, że brakowało jej tylko rodziców i bliskich. Pisząc o kobiecie, nazywa ją "lagrową matką", co może świadczyć o relacjach między kobietami.

Razem z nią (brak imienia) została wysłana do Sportschuli, gdzie pracowała w Telefunken. Tam Autorka dowiedziała się, że w innym miejscu przebywała jej ciotka i kuzynki – informację przekazał ktoś, kto rozpoznał dziecko. Uprosiła "Lagierfirerkę" o przeniesienie, jedynym jednak, co udało się jej załatwić, było półgodzinne widzenie z rodziną.

Kolejny fragment w znacznym stopniu nieczytelny, można jednak domniemywać, że w czasie widzenia z ciotką Autorka poznała Hannę Dziewięcką, która wstawiła się za nią i przekonała nadzorczynię by pozwoliła dziecku zostać z rodziną (bądź która zamieniła się z nią na miejsca w lagrach).

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Estery Beller]
Miejsce powstania: 
Bielawa
Opis fizyczny: 
17 stron rękopisu (zeszyt) + kopia w maszynopisie.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
2026
Stan zachowania: 
Dokument w dużym stopniu wyblakły i nieczytelny.
Sygnatura: 
301/604
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Dopisek o autoryzacji tekstu. Tekst spisany odręcznie przez dziecko. Język i sposób formułowania myśli dziecięcy. Tekst zawiera sporo informacji o odczuciach i myślach Autorki. Pisany w czasie teraźniejszym i w pierwszej osobie, brak interpunkcji: "To poszłam i myślę sobie idę w świat. Idę idę i wchodzę do mojego domu gdzie dawniej mieszkałam (…)". Tekst częściowo nieczytelny, wyblakły w stopniu uniemożliwiającym odczytanie.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
poniedziałek, Maj 7, 1945
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja