[brak]

Archiwalia z datą dzienną 16 maja 1945 roku, dotyczy okresu od 1933 do 1945 roku.

Teczka zawiera dwa dokumenty, pierwszy z nagłówkiem "protokół", drugi "protokół oględzin". Na kartach podpis Autorki.

 

"Protokół"

Tekst otwiera spis osób obecnych podczas spisywania zeznań Autorki (choć dokument znajduje się w sekcji archiwum odpowiedzialnej za relacje, jest to zeznanie świadka zbrodni wojennej).

Autorka podała imię i nazwisko, datę urodzenia, wyznanie mojżeszowe i dodała, że jest "przynależności rosyjskiej". Opisała swoje losy od 1933 roku, kiedy to wraz z rodzicami i bratem opuściła Berlin i przeniosła się do Paryża w nadziei, że zmiana miejsca zamieszkania zapewni rodzinie bezpieczeństwo. Dodała, że do roku 1942 żyło im się stosunkowo spokojnie, mimo nawet tego, że ojciec zmuszony był zmienić pracę i z dentysty przeszkolić się na metalowca.

W lipcu 1942 roku przyszło rozporządzenie nakazujące aresztowanie wszystkich Żydów pochodzących spoza Francji. Autorka została aresztowana, jej brat, jego żona i dzieci nie, ponieważ mógł on przedstawić zaświadczenie o pracy dla gminy wyznaniowej. Brat Autorki zdołał wówczas przekonać francuską policję by po kilku dniach zwróciła Autorce wolność, argumentując, że jego legitymacja i jej gwarantuje bezpieczeństwo (przedstawił fałszywe dokumenty twierdzące, że jest jej mężem, nie bratem).

Kobieta zeznała, że jej rodzice zostali internowali latem 1942 roku. Brat został skazany na więzienie za podrobienie dokumentów, a ona za przechodzenie placem, na którym nie wolno było przebywać Żydom. Została przewieziona do obozu w Grancy. Na miejscu dowiedziała się, że wraz z innymi więźniami zostanie przewieziona do jednego z gett na ternie Polski. Okazało się jednak, że pociąg dojechał do obozu Auschwitz. Po dobie przeniesiono ją do Birkenau, gdzie przeszła selekcję i trafiła na blok kwarantanny. Zrelacjonowała panujące tam warunki żywnościowe (rano kubek wody, w południe miska lekkiej zupy, wieczorem ćwierć chleba; raz w tygodniu łyżeczka marmolady, dwa razy w tygodniu po plasterku kiełbasy i trzy razy w tygodniu po kawałku margaryny) i mieszkaniowe (po sześć kobiet w jednej koi). Dodała, że blok kwarantanny zamieszkiwało około tysiąca kobiet. Pracowały przenosząc kamienie, cement i wyrównując drogi łopatami. Wspomniała także, że strażniczkami były niemieckie więźniarki wyróżniające się kolorowymi trójkątami na pasiakach – czarne trójkąty nosić miały ulicznice, zielone "zawodowe kryminalistki", a czerwone więźniarki polityczne.

Po upływie okresu kwarantanny kobietom pozwolono wybrać do której grupy pracowniczej chcą dołączyć. Autorka zanotowała, że mimo ostrzeżeń zadeklarowała, że jest w ciąży. Polska lekarka, też więźniarka, potwierdziła ciążę u niej i jeszcze trzech innych kobiet (z relacji wynika, że Autorka rzeczywiście była w trzecim miesiącu). Zostały one skierowane do lżejszej pracy, poprawiono też ich racje żywnościowe, a do ciężkich zadań miano wysyłać tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Kobieta zeznała, że w trzy miesiące później doszło do wzmożonych selekcji osób z jej części obozu. Więźniarki dzielono na te, przeznaczone na śmierć, i te gotowe do wysłania do innych obozów. W czasie dwóch selekcji udało się jej ukryć, w końcu postanowiła ponownie pójść do lekarki i zgłosić ciążę. Ta stwierdziwszy szósty miesiąc przeniosła ją do innej części obozu, w której przebywały chore i ciężarne kobiety.

Autorka dodała, że trzy dni po jej przeniesieniu do rewiru w którym się znajdowała przyszedł Mengele. Polecił oddzielić kobiety ciężarne do trzeciego miesiąca od tych, w ciąży bardziej zaawansowanej. Drugiej grupie rozkazał podać zastrzyki. Kobieta otrzymała ich w sumie dwadzieścia, rezultatem było wywołanie akcji porodowej. Dziecko urodziło się żywe, zmarło jednak po dwóch dniach (18-20 listopada 1944 roku).

Zeznania zamykają informacje dotyczące ewakuacji obozu. Autorka została wybrana do grupy, która miała go opuścić. Wraz z innymi więźniarkami doszła do mostu w Oświęcimiu. Tam żołnierze uciekli pozostawiając kobiety same. Autorka dodała, że była w drewniakach, przez co odmroziła sobie nogi i lekarze musieli jej amputować obie stopy. Wyzwolenia doczekała ukryta wraz z grupą Żydówek w jednym z oświęcimskich domów.

Pod dokumentem podpisy sędziego śledczego, prokuratora prowadzącego przesłuchanie, świadka (Autorki) i protokolantki.

 

"Protokół oględzin"

Dokument stanowi zapis oględzin nóg kobiety. 26 stycznia 1945 roku, zmuszona do marszu w drewniakach, odmroziła sobie stopy. Dwa dni przebywała na mrozie, bez należytej ochrony. Tekst stanowi opis stanu gojenia się ran po amputacji części palców, zawiera informacje dotyczące stanu zabliźnienia, wielkości rany i blizn, oraz pozostawionych przez chirurga części paznokci.

Pod dokumentem podpisy prokuratora, sędzi śledczego, biegłego doktora nauk medycznych oraz protokolantki.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
Protokół oględzin, Protokół
Wariant tytułu: 
[Relacja Ewy Siwoschinsky
Miejsce powstania: 
Oświęcim
Opis fizyczny: 
7 kart (210x295mm) maszynopisu rękopisu w języku polskim
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/645
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Tekst nieco chaotyczny. Szczątkowa datacja, nikłe informacje topograficzne, stosunkowo dużo o numeracji bloków w Auschwitz. Autorka składała suche zeznania, w dokumentach brak emocji. Niewiele informacji o rodzinie, brak jakichkolwiek przesłanek na podstawie których można byłoby orzec o ich losie. Nie jest jasne w jakim stopniu tekst był redagowany przez protokolantkę.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
środa, Maj 16, 1945
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja