[brak]

Dokument bez daty powstania – jego lokalizacja w archiwum świadczy jednak o tym, że powstał na jesieni 1945 rok. Wedle zapisu w nagłówku dotyczy wydarzeń z okresu od 1939 do 1942 roku, faktycznie jednak urywa się na roku 1942.

Relację otwiera informacja, że Autorka opowiadała, a tekst zapisywała Judyta Laub. Prawdopodobnie relacja była składana w jidysz, a zapisana z tłumaczeniem na polski.

Autorka rozpoczęła od opisania Ryglic – miasteczka, w którym mieszkała we wrześniu 1939 roku. Powiedziała, że wojsko niemieckie tylko przeszło przez miasto, choć mieszkali w nim praktycznie sami Żydzi. Do 1941 roku wszyscy żyli w strachu, lecz w miasteczku działo się niewiele. Gospodarz, od którego rodzina Autorki wynajmowała dom, kazał im się wyprowadzić, a nieruchomość zgłosił w urzędzie gminy jako pusty, w którym chętnie zakwateruje wojsko. Kobieta wyprowadziła się i zamieszkał u szwagierki. Dodała, że mieszkała tam z dzieckiem dziewięć tygodni, potem "zaczęła się właściwa klęska".

Rodzina nie miała pieniędzy, sprzedawała meble – nie tylko, by coś zarobić, ale też dlatego, że w ich mieszkaniu nie było miejsca. Stamtąd, kobieta jako panna, wyprowadziła się do innego miasteczka – nazwa nieczytelna. Jej sąsiadem był "wielki antysemita", a gospodyni początkowo też była niechętna, potem przekonały ją pieniądze. Kobieta mieszkała tam rok, do wysiedlenia. Opowiedziała, że jej sąsiad zapraszał do domu Niemców, pewnego dnia, gdy mężczyźni upili się, dla zabawy strzelali w jej dom – skończyło się na zwalonym kominie. W tym czasie mąż Autorki pracował w lesie, z tekstu nie wynika, czy ukrywał się "na aryjskich papierach" czy pracował jako robotnik przymusowy.

W tym samym czasie siostra Autorki została przez tego samego sąsiada oskarżona o kradzież rzeczy innej kobiety (Żydówki). Niewinna trafiła do więzienia, z którego już nie wyszła. Autorka później dowiedziała się, że skradzione przedmioty znajdowały się w mieszkaniu sąsiada-antysemity – dowiedziała się tego od swojej gospodyni, która u niego sprzątała.

W lipcu 1942 roku deportowano Żydów do Dębicy. W maju tego samego roku Autorka urodziła drugie dziecko – syna. Tego samego dnia, w getcie w którym kobieta musiała zamieszkać, przeprowadzono akcję likwidacyjną. Autorka schroniła się z 15 innymi osobami w jednym z domów. Opowiedziała, że tylko cudem wyszli z tego cało. Dziecko zostawiła samo na łóżku, w pokoju który zajmowała. Gdy po nie wróciła, znalazła tylko ubranka. Dodała, że akcja trwała od czwartej do jedenastej przed południem, później na ulicach i w domach, po których chodzili żołnierze i członkowie policji żydowskiej, znajdowano wiele ciał rozstrzelanych Żydów.

Pod koniec lipca wszyscy Żydzi mieli zostać zarejestrowani i skierowani do obozów pracy. W mieście pozostali starcy i trochę kobiet – w tym Autorka. Przez dwa miesiące osoby te zmuszano do pracy w okolicy getta – brukowania ulic, przerzucania ziemi itp. Za spóźnienia lub zbyt wolną pracę groziło bicie.

W tym samym miesiącu Autorka wraz z grupą Żydówek uciekła z getta. Nie opisała tego jak wyglądała ucieczka, zrelacjonowała jednak, że udały się do Polki, u której czasem kupowała mleko. Ta nakazał im schronić się do nocy w lesie i przyjść po zmroku, żeby nikt ich nie zauważył. Wróciły zgodnie z umową, a gospodyni pozwoliła im spędzić noc i dzień u siebie. Sama poszła do miasta sprawdzić co się w nim działo. Pod jej nieobecność do domu przyszła Żydówka, która wiedziała, że stał się schronieniem uciekinierek. Powiedziała, że właśnie odbywa się selekcja przed deportacją. Na tę wieść kobiety uciekły z domu do lasu nie czekając na powrót gospodyni.

Autorka zrelacjonowała, że w czasie ucieczki rozłączyła się od pozostałych kobiet i ruszyła do domu kobiety, którą znała sprzed wojny. Ta pozwoliła jej pozostać u siebie jedną noc. Gdy wyznaczony termin wyprowadzki minął, uprosiła możliwość spędzenia u niej kolejnego dnia i jeszcze jednego. W końcu, gdy do domu wrócił mąż gospodyni, rozkazał się jej wynieść mówiąc, że nie chce u siebie Żydów.

Relacja kończy się informacją: "Niedokończony z powodu choroby świadka".

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Adeli Gold]
Miejsce powstania: 
Tarnów
Opis fizyczny: 
3 strony (210x295mm) maszynopisu w języku polskim.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Maszynopis w stanie utrudniającym czytanie.
Sygnatura: 
301/772
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała Judyta Laud. Relacja bardzo emocjonalna. Tekst niezbyt czytelny – wyblakły, dużo błędów i literówek. Kobieta opowiadała dość chaotycznie, co nie zostało skorygowane przy sporządzaniu maszynopisu. Tekst stosunkowo pobieżnie podchodzi do większości zagadnień – szczątkowe informacje o pracy, nic o warunkach mieszkaniowych w getcie. Brak informacji o losach starszego dziecka Autorki i jej męża. Brak nazwisk, imion dzieci, szczegółów miejsc ukrywania się.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja