[brak]

Relacja bez daty powstania, można jednak przyjąć, że spisano ją jesienią 1945 roku, dotyczy wydarzeń od 1941 do 1945 roku.

Fragment relacji, praca niedokończona.

Tekst otwierają informacje dotyczące ogłoszenia wydanego przez Gminę Wyznaniową w Będzinie o stawienie się do pracy. Po sześciu dniach oczekiwania na miejscu, 17 lutego, kobieta została wysłana do obozu pracy w Sudetach – Sagan (Żagań) – wraz z setką kobiet.

Autorka zapisała, że do dyspozycji więźniarek był duży budynek z pokojem sypialnym i jadalnią. Miały do dyspozycji łóżka piętrowe z siennikami, po dwa koce i naczynia.

Następna część dotyczy pracy. Kobieta zapisała, że więźniarki obsługiwały maszyny. Pierwsza z nich ze starych ubrań tworzyła "watę". Druga nawijała "watę" na szpule i tworzyła nici. Trzecia nawijała nici na szpule, dzieląc je wedle jakości. Czwarta tkała z nici materiały (w tym koce), głównie na użytek wojska. Kobieta dodała, że strażnicy nie popędzali, zależało im na dokładnej, rzetelnej pracy, nie na jej szybkości. Byli też stosunkowo uprzejmi, pozwalali pisać listy do domów. W początkowym okresie strażniczki i nadzorczynie nie pilnowały kobiet w czasie pracy, obowiązek ten spadał na dyrektora fabryki i jego ludzi.

Stosunek strażników zmienił się, gdy zorientowali się, że pracujący w tej samej fabryce francuscy jeńcy dzielili się z kobietami żywnością – przerzucali paczki z czekoladą, suszonymi śliwkami i ciasteczkami. Od chwili przyłapania pewnej więźniarki z paczką, nadzorczynie zaczęły krążyć po fabryce, pilnowały by kobiety ciężej pracowały i nie pozwalały na przerwy.

Autorka zapisała, że francuscy jeńcy organizowali przedstawienia i koncerty, na które zapraszali więźniarki. Po jednym z koncertów każda z więźniarek dostała paczkę – każda miała też wśród Francuzów wielbicieli. Po powrocie do baraku paczki zostały zarekwirowane. Lagerführerka wyrzuciła chleb i ciasto do wody i zaczęła grozić kobietom. One następnego dnia poskarżyły się dyrektorowi fabryki, który kobietę upomniał. Zastanawiał się, czy jej nie zwolnić, ale nie zrobił tego z racji sytuacji w jakiej ta się znajdowała – jej mąż był na froncie.

Ta sytuacja doprowadziła do dalszego pogorszenia się położenia więźniarek. Autorka zapisała, że wcześniej dostawały: na śniadanie 20dkg chleba, masło i ser lub kiełbasę, na drugie śniadanie grysik i zupę lub owsiankę, na obiad 10dkg mięsa i kompot, na kolację 20dkg chleba ze smalcem i kiełbasą, ogórek kiszony i słodką kawę. W soboty i niedziele były też podwieczorki – herbata i dwie bułki z marmoladą. Po znalezieniu paczek zniesiono podwieczorki, a na drugie śniadanie przestano dawać zupę.

Tekst kończy informacja o zamknięciu obozu z powodu zamknięcia się fabryki. Więźniarki przeniesiono do Zielonej Góry (Grünberg).

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Jadzi Apfelbaum]
Opis fizyczny: 
2 karty (150x205mm) maszynopisu w języku polskim
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
2026
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/949
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała Helena Chaim. Na dokumencie adnotacja o autoryzacji. Dużo szczegółów, w tym nazwiska nadzorców i dyrektora fabryki. Autorka zdając relację zdawała się nie wiedzieć jak wyglądały warunki (szczególnie żywieniowe) w innych obozach. Jej informacje na ten temat zasługują na uwagę. Szczegółowy opis prac prowadzonych w obozie. Brak emocji, szczątkowa datacja.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja