[brak]

Relacja bez daty, dotyczy wydarzeń z okresu od 1942 do 1944 roku.

Tekst otwierają informacje z 10 sierpnia 1942 roku, kiedy to przeprowadzono trwającą do 24 sierpnia "ostatnią akcję w dzielnicy aryjskiej". Autorka zapisała, że za namową męża schroniła się u znajomych Polaków – zrobiła to, ponieważ krążyły plotki mówiące, że akcja wymierzona była w niepracujące Żydówki. Polka, która udzielała jej schronienia, codziennie kontaktowała się z mężem Autorki. Kontakt urwał się 14 sierpnia. Autorka dodała, że po wojnie dowiedziała się od dawnego znajomego, że jej mąż trafił do obozu pracy w Janowie, skąd deportowano go do obozu zagłady w Bełżcu. Dodała, że była to akcja, w której zamordowano około 60.000 Żydów. W relacji brak informacji o dzieciach, co wskazywać może, że małżeństwo było bezdzietne.

Autorka wyprowadziła się od ukrywającej ją Polki (brak nazwiska) w dniu, w którym ukazały się afisze informujące, że za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci. Dodała, że nie chciała narażać jej życia.

Przez jakiś czas (brak dat) kobieta błąkała się po opuszczonych mieszkaniach i biurach. Jedną noc spędziła w noclegowni, która jak się dowiedziała, była inwigilowana. Stamtąd udała się do budynku, który przygotowywany był na przyjęcie pracowników niemieckiej poczty wschodniej. Dom remontowali Żydzi, a w pustych mieszkaniach ukrywały się ich rodziny. Autorka opisała akcję, której celem było pojmanie pozostających wewnątrz kobiet. Udało się im umknąć Niemcom dzięki pomocy mężów – robotników.

Po dwóch tygodniach tułaczki Autorka wróciła do swojego mieszkania. Po krótkim czasie została zmuszona do przeniesienia się do getta, w którym spędziła sześć tygodni. O zdobyciu aryjskich dokumentów nie napisała wiele, wiadomo tylko, że dostała oryginalną metrykę i dzięki niej wyszła za mur, później zameldowała się w mieszkaniu "po aryjskiej stronie" i podawała się za nauczycielkę. W relacji brak informacji dotyczących tego, skąd faktycznie brała pieniądze na utrzymanie.

14 kwietnia 1943 roku w mieszkaniu pojawiła się właścicielka metryki, która odnalazła Autorkę przez biuro meldunkowe. Twierdząc, że kobieta ukradła jej walizkę z dokumentem w Tarnopolu, zażyczyła sobie opłaty za milczenie. Autorka wykupiła się 7.000zł, za co otrzymała potwierdzenie, że kobieta nie miała do niej więcej pretensji. Kobieta nazywała się Gawrońska, metryka zaś wystawiona była na nazwisko Gania. W tekście znajduje się adnotacja, że kobieta wróciła po wprowadzeniu przepisu nakazującego posiadanie kenkart. Później wracała co miesiąc "po ratę", aż do 15 lipca 1944 roku. Pojawiła się także po wojnie, by znów żądać pieniędzy. Wówczas kobieta, u której mieszkała Autorka, powiedziała że następnym razem wezwie milicję i zezna, że ta szantażowała Żydówkę (za podobne czyny groziły wysokie kary).

Relację zamyka informacja, że Autorce mieszkało się dobrze, choć jej gospodyni w sumie zabrała jej 10.000zł (nie jest jasne, czy za czynsz, czy za milczenie). Obiecała też załatwić kenkartę, później zaś nie zrobiła nic, by rzeczywiście ją dostać – Autorka sama wszystko załatwiała.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Liny Orlean]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
4 strony (210x295mm) maszynipisu w języku polskim.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
2026
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/1041
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała dr Laura Einchhorn. Szczątkowa datacja. W relacji pojawia się kilka adresów i nazwisk. Tekst praktycznie bez emocji. Autorka próbowała opisać swój pobyt "po aryjskiej stronie" w sposób możliwie obiektywny, opisując zarówno szantaże, jak i bezinteresowną pomoc.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja