[brak]

Relacja bez daty, dotyczy wydarzeń z okresu od 1939 do 1942 roku.

Podtytuł: "Mielec".

Tekst otwiera szczegółowy opis Mielca, informacje dotyczące jego położenia i rozkwitu miasta w okresie międzywojennym (przyłączenie do COP). Autorka dodała, że na 12.000 mieszkańców połowę stanowili Żydzi, podała też lokalizację synagogi, łaźni, rzeźni itp. Opisała pobieżnie nastroje w mieście w przededniu wybuchu wojny i zaraz po jej rozpoczęciu.

Wojska niemieckie weszły do Mielca 10 września, w przededniu żydowskiego święta Rosz HaSzana. Wojskowi podpalili synagogę, ludzi znajdujących się w łaźni zamknęli w środku i podłożyli pod budynek ogień. Do uciekających strzelali. Potem rozpoczęło się trwające kilka dni polowanie na Żydów – chrześcijanie, chcąc się bronić, wieszali na drzwiach swoich domów święte obrazy.

Autorka przytoczyła kilka historii, które spotkały miejscowych Żydów. Ludzie w najróżniejszy sposób starali się uniknąć śmierci: chowali się w polach, uciekali do innych miejscowości. Dodała też, że wiele rodzin spakowało się i próbowało chyłkiem wymknąć z Mielca i udać na tereny rosyjskie.

W tekście krótki fragment o wprowadzaniu ustaw antyżydowskich i obowiązku noszenia łaty. Autorka dodała, że Żydzi czuli się jak zwierzyna łowna, a żołnierze mieli być psami gończymi.

Następny fragment dotyczy zimy 1940 roku, kiedy do Mielca przywieziono wysiedleńców z Poznania i Poznańskiego. Ludzie ci znali niemiecki, przez co znajdowali się w lepszym niż miejscowi położeniu. Zajmowali żydowskie domy, często posuwali się do aktów przemocy wobec Żydów. Kobieta wspomniała też nijakiego Jacka – ucznia gimnazjum z niemieckiej kolonii – przed wojną mającego kolegów Żydów, w 1940 roku członka SS, regularnie napadającego na żydowską młodzież.

Autorka opisała powstanie Judenratu, podała też jego skład. Dodała, że każdy musiał Judenratowi płacić co miesiąc konkretną kwotę, ten, kto tego nie robił, był wysyłany na roboty. Dodatkowo wymagano od Żydów kart pracy. By je zdobyć, ludzie zatrudniali się w prywatnych firmach, które powstawały tylko po to, by takie karty wydawać. Podała spis instytucji. Na koniec opisała jeden z pobliskich obozów pracy, który był też katownią. Początkowo pracowali w nim wyłącznie Żydzi, później także Polacy i Radzieccy jeńcy wojenni.

Krótki fragment dotyczący działalności Centosu i Jointu, głównie wspierania matek z dziećmi i sierot.

Kobieta zanotowała, że w zimie 1941 roku przeprowadzono w Mielcu akcję polegającą na zabraniu Żydom wszystkich futer – przekazywano je, wedle Autorki, Niemkom. Dodatkowo, od jesieni 1941 roku, po mieście krążyły komisje próbujące ustalić jak i gdzie zorganizować getto. Zapisała także, że do roku 1942 Żydzi, którzy uciekli przed frontem na wschód, starali się wrócić do Mielca. Wielu z nich zamieszkało we Lwowie, niektórzy próbowali sprowadzić do siebie rodzinę, liczniejsi decydowali się na powrót w rodzime strony uważając, że sytuacja nie była tak zła, jak się tego spodziewali.

Zimą 1942 roku pierwszy raz kazano zebrać wszystkich Żydów z miasta i pognano na roboty. Zaczęły też krążyć plotki o planowanym przesiedleniu – ludzie mówili o Radomyślu i Lubelszczyźnie.

8 marca 1942 roku do miasta zjechało 800 SS-manów. Wraz z burmistrzem – starym Zimmermanem, którego syn był jednym z największych prześladowców Żydów – ogłosili, że Żydzi muszą się wykupić, albo zostaną wysiedleni. Próbowano zebrać okup, wszyscy dokładali się w miarę możliwości. Następnego dnia okazało się, że ich wysiłki na nic się nie zdały. Z samego rana Żydów spędzono na plac miejski, tam przeprowadzono selekcję, w wyniku której oddzielono od reszty silnych, młodych mężczyzn. Autorka dodała, że widziała niemiecką ekipę filmową, która uwieczniała tę scenę. Grupę zaprowadzono za miasto, do hangarów. Po drodze wiele osób zginęło, niektórzy dlatego, że próbowali uciekać, inni dlatego, że się ociągali.

Stamtąd mężczyzn pogoniono do pracy. Gdy wrócili opowiedzieli, że ich zadaniem było grzebanie zabitych. Dzięki nim Autorka zdołała częściowo odtworzyć nazwiska pomordowanych. Następnie dodała imiona tych osób, które zostały zamordowane w trakcie pobytu w hangarze. Odnotowała też, że ekipa filmowa cały czas towarzyszyła żołnierzom. Dodała, że do hangaru dopuszczano Polaków, którzy próbowali za wygórowane ceny sprzedawać żywność. Nie pozwalano opuszczać budynku, nawet po to, by pójść do studni.

Po kilku dniach zaczęto wyprowadzać niewielkie grupy na odwszenie, potem organizowano transporty pociągami. Autorka zapisała, że w hangarze przebywało około 6-7 tysięcy ludzi, o celu podróży nikt nic nie wiedział. Na miejsce tych, których przesiedlano, sprowadzano Żydów z pobliskich wsi.

Następny fragment relacji dotyczy miejsc docelowych transportów. Autorka wspomniała, że jechały do Cieszanowa, Parczewa, Międzyrzecza, Włodawy i Sosnowicy. Dodała, że w czasie pierwszego z nich zginęło 18 osób – podała ich nazwiska. Napomknęła też, co działo się z wysiedlanymi do Włodawy i Międzyrzecza. Następnie przytoczyła kilka historii związanych z ukrywaniem się, ponowną rejestracją, obozami pracy i egzekucjami.

Relację zamykają przemyślenia dotyczące losu Żydów. Autorka zapisała, że stali się ludźmi bez przyszłości, że w gazeta pełno było "wzniosłych artykułów o demokracji, że w ogóle nie znamy antysemityzmu". Dodała, że nienawiść do Żydów pozostała i że spotkać może ze strony każdego.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Mielec]
Wariant tytułu: 
[Relacja Berty Lichtig]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
76 stron rękopisu w zeszytach (150x210mm) w języku polskim z odpisem w maszynopisie na 22 kartach (210x295mm)
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
2026
Stan zachowania: 
Dokument w stanie utrudniającym czytanie.
Sygnatura: 
301/1029
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała dr Laura Einchhorn. Nie jest jasne skąd Autorka miała informacje zawarte w relacji. Wydaje się niemożliwe, by była bezpośrednim świadkiem wydarzeń, opisuje bowiem to, co działo się w różnych miejscowościach w tym samym czasie. Bardziej prawdopodobne jest to, że zapisywała historie usłyszane od kilku lub kilkunastu ocalałych. Relacja bardzo szczegółowa, dokładna datacja, szczegółowe informacje topograficzne. Bardzo dużo nazwisk zarówno ofiar, jak i prześladowców oraz świadków. Autorka starała się odtwarzać listy pomordowanych, często podawała też ich zawód.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja