[brak]

Relacja bez daty, prawdopodobnie powstała w 1945 lub 1946 roku, dotyczy wydarzeń z okresu od 1941 do 1945 roku.

 

Tekst otwierają informacje dotyczące wydarzeń w Borysławiu. Po ucieczce wojska radzieckiego z więzień wypuszczono pospolitych przestępców, politycznych pomordowano. Ukraińska milicja zmasakrowała ciała (wyłupywała oczy, wycinała języki, drutowała usta), po czym pokazała je mieszkańcom. Podburzali miejscowych do antyżydowskich wybryków tłumacząc, że takich czynów dopuściła się "żydo-komuna". Pod siedzibą NKWD szybko zebrał się tłum krzyczący "bić Żydów". Autorka zanotowała, że wraz z mężem była zaangażowana w działalność komunistyczną. Opuścili Stryj i udali się do Drohobycza.

W Drohobyczu Autorka pracowała jako krawcowa i rękawiczarka. W mieście szybko doszło do antyżydowskich zajść. Kobieta opisała, że jej "dobry wygląd" i praca (m.in. dla SS) pomogły jej uniknąć najgorszego losu. Jej mąż został poważnie pobity, ale dzięki znajomościom udało się jej go wyciągnąć z grupy przeznaczonej do likwidacji. Dodała, że miała "glejt jako pracownica gestapo", dzięki któremu mogła swobodnie poruszać się po mieście.

Kobieta zapisała, że pierwsza akcja była chaotyczna, następne bardziej zorganizowane. Żydów wzywano na roboty, a później wywożono do obozów pracy – m.in. do Stryja, do budowy mostów. Zdarzały się też wezwania do pracy, w czasie których zgłaszających się ograbiano z całego mienia i wywożono do obozu śmierci w Bełżcu (taki los spotkał 3.000 Żydów z Drohobycza).

Mąż Autorki pracował w Städtische Werkstätte jako projektant zabawek (zajmował się oceną tego, czy zabawka "odpowiadała mentalności dziecka niemieckiego"), był malarzem. Zakład uważano za najbezpieczniejszy w mieście, pracowali w nim głównie ludzi z najzamożniejszych rodzin. Za zatrudnienie tam wymagano zapłaty, na co rodziny nie było stać. Dzięki koneksjom kobiecie udało się wyprosić dla męża pozycję pracownika dorywczego, dopiero po jakimś czasie znalazł się na liście pracowników stałych.

W czasie jednej z akcji, kiedy do pracy nie stawiła się oczekiwana liczba Żydów, Ukraińcy i Niemcy zarządzili przeszukanie miasta. Kobieta ukrywała się u znajomej "aryjki" wraz z mężem. Została tam aresztowana (jej męża nie znaleziono) i zabrana na plac zborny. Nie znalazła się na liście "wpływowych Żydów" do wypuszczenia i dostała się w pociągu. Postanowiła uciec z transportu i wyskoczyła – jak zapisała – niedaleko Lwowa.

Doszła do wsi Kachujów, gdzie zapukała do najbiedniej wyglądającej chaty. Gospodarze przyjęli ją i pozwolili się ogrzać po nocy spędzonej na bagnach. Następnego dnia, wyposażywszy kobietę w ubrania żony, chłop zaprowadził ją do wsi Mikołajów, skąd dzięki Judenratowi przedostała się do Drohobycza (miała przy sobie list polecający od Judenratu z Drohobycza). Tam, zaraz po pojawieniu się w mieście, została aresztowana i doprowadzona na gestapo. Mąż Autorki zdołał załatwić jej uwolnienie, dzięki szefowi Judenratu, który znał wpływowych SSmanów. Za wypuszczenie miała później zapłacić złotymi frankami, którymi SSman miał opłacić "zęby swojej żony".

Następna część relacji to opis trwającej tydzień akcji z września 1942 roku, w czasie której zamordowano lub wyłapano większość miejscowych Żydów. Kobieta zapisała, że mąż za 1.000zł ulokował ją u znajomej "aryjki", dzięki czemu przeżyła. W tydzień później, w czasie następnej akcji, Autorka postanowiła uciekać do Lwowa. Przedostała się na stację kolejową z pomocą znajomej Ukrainki (służącej). W drodze do miasta próbowała poprawić swoją wymowę litery "r", by jej polszczyzna lepiej brzmiała.

We Lwowie została aresztowana, miała przy sobie "kompromitujące listy". W tym fragmencie po raz pierwszy pojawia się stwierdzenie, że Autorka była "aryjką", jednak ponieważ jej mąż był Żydem, utrzymywała dobre kontakty z Judenratem i jego członkowie dziękowali jej za to (na piśmie) i prosili o życzliwe jej traktowanie. Została wypuszczona z aresztu dzięki znajomości modlitw, dobrej polszczyźnie i "wyglądowi".

Przez kilka godzin błąkała się po ulicy, w końcu obca kobieta – gazeciarka, zaproponowała jej schronienie w mieszkaniu zajmowanym przez nią i dwie jej siostry. Kobieta zanotowała, że spotkała tam niemiecką prostytutkę, przeciwniczkę Hitlera, i jak zapisała kobietę, która "miała duże wpływy, bo pochodziła z rodziny szpiegowskiej". Z jej pomocą Autorka próbowała wydostać z getta swojego męża – ten odmówił, twierdząc że "ma płaszcz u krawca".

Po kilku tygodniach częstego zmieniania miejsca zamieszkania, Autorka trafiła do pewnego mężczyzny – Niemca, który ogłaszał w gazecie, że produkuje "zaciemnienia" i potrzebuje ludzi do pracy. Okazało się, że zwabiał tymi ogłoszeniami Żydów i wydawał ich w ręce gestapo. Uznał, że nazwisko Autorki, oraz to, że płynnie mówiła po niemiecku, jest podejrzane i chciał ją wydać. Wtedy ona zażądała, by zaprowadził ją na gestapo, gdzie wszystko się wyjaśni. Gdy okazało się, że jej dokumenty są prawdziwe, zaczął ją przepraszać i zaoferował zarówno pracę jak i mieszkanie dla niej i dziecka. Autorka ucieszyła się z tego rozwoju sytuacji i zajęła prowadzeniem ksiąg. Przy okazji odkryła, że mężczyzna dokonywał licznych oszustw, miał też zatargi z wojskiem. Mieszkała u niego nie napotykając żadnych nieprzyjemności do czasu, aż mężczyzna się jej oświadczył. Zrezygnowała z pracy i odmówiła powrotu do niej nawet wówczas, gdy jego wezwano do Warszawy i mogła razem z nim wyjechać.

Autorka, po kolejnych przejściach z gestapo, na którym zeznawała przeciwko oszustowi, dostała propozycję pracy dla niemieckiego wojska jako pokojówka. W międzyczasie – brak daty – do Lwowa przyjechał mąż Autorki, nie jest jasne w jaki sposób przedostał się do miasta. W krótko po jego przyjeździe, w zajmowanym przez małżeństwo mieszkaniu, przeprowadzono rewizję, brali w niej udział ludzie z Drohobycza, którzy znali zarówno ją, jak i jej męża. Autorka ponownie została aresztowana (więzienie na Łąckiego), tym razem za "przenocowanie Żyda". Trafiła do więzienia, do bloku polskiego. W celi obok przebywała grupa żydowskich dzieci. Kobieta, która tym razem spędziła w celi więcej czasu, uprosiła by wypuszczano ją na spacerniak razem z dziećmi. Tam, by choć troszkę oderwać je od monotonii i smutku, organizowała im zabawy. Wyprosiła też, by dawać im nieco lepsze i większe racje żywnościowe.

Autorka opisała w tej części relacji wiele historii zasłyszanych w więzieniu. Zrelacjonowała techniki tortur i przesłuchań, przytoczyła historię "aryjki", która nie przeszła "próby krwi" i została wzięta za Żydówkę, wspomniała też o samobójstwach.

Dodała, że udało się jej wyjść z więzienia dzięki oficerowi, który ją rozpoznał. Jej dziecko rozchorowało się w między czasie, ona zaś została bez pracy i pieniędzy. Schronienia udzielił jej znajomy niemiecki kolejarz. Autorka przekazała płaszcz – ostatnią wartościową rzecz, jaką miała – na sprzedaż pewnej Ukraince. Ta, uważając że ma do czynienia z Żydówką, złożyła donos. Mieszkanie próbowano zrewidować (niemieckiego mieszkania policja nie mogła przeszukać, dlatego ponownie wezwano gestapo), Autorka uciekła i przez jakiś czas mieszkała o znajomej Polki, która ukrywała Żydówkę-komunistkę. Po kilku tygodniach Autorka wróciła do mieszkania kolejarza wraz z Żydówką, którą Polka postanowiła wyrzucić z domu bojąc się denuncjacji. Kobieta ukrywała się do końca wojny, a Autorka pilnowała by nie dowiedział się o niej nikt postronny, ani nawet właściciel mieszkania.

U kolejarza doczekała wyzwolenia.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Erny Klinger]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
14 kart (210x295mm) maszynopisu w języku polskim.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
2026
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/1096
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała Róża Bauminger. W relacji znajduje się bardzo dużo imion i nazwisk zarówno Żydów, głównie z Borysławia, oraz Niemców i Ukraińców. Liczne historie dotyczące losów poszczególnych osób, z którymi Autorka nie była spokrewniona. Datacja dość chaotyczna, niewiele informacji topograficznych. Brak imion członków rodziny. Autorka umieściła w tekście wiele zasłyszanych informacji – o obozie Janowskim, losie Żydów ze Stryja czy Drohobycza.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja