[brak]

Relacja z 26 października 1945 roku, dotyczy wydarzeń z okresu od 1941 do 1944 roku.

Autorka zaczęła od przeprowadzki ze Starego Rynku do lwowskiego getta w 1941 roku. Zapisała, że cała rodzina miała "aryjskie papiery" i "nikt nie był podobny do Żyda", dlatego gdy tylko pojawiły się pogłoski o planowanej akcji, przenieśli się poza granicę dzielnicy żydowskiej. Brak informacji dotyczących tego, skąd mieli dokumenty.

Zapisała, że pewnego dnia (brak daty) brat wyszedł z mieszkania i został aresztowany. Ojciec Autorki poszedł "wyciągnąć" go z aresztu. Nie udało mu się tego zrobić i razem z nim został deportowany do Bełżca. Dodała, że więcej o nich nic nie słyszała.

Autorka zapisała, że w domu, w którym przebywali, "mieszkali sami Żydzi". W domu przeprowadzono rewizję, aresztowano matkę dziewczynki i wywieziono do obozu pracy przy ulicy Janowskiej. Dodała, że razem z siostrą prosiły, by je też zabrać, ale nikt się nimi nie interesował. Biegły za samochodem, którym wieziono kobietę – nie widziały jej, lecz w pewnym momencie z auta wypadła kartka – napisana przez ich matkę – z prośbą, by Irka (starsza siostra Autorki) zaopiekowała się dziewczynką.

Irka sprzedała część dobytku rodziny po zaniżonych cenach. Kiedy sąsiedzi zaczęli dokuczać dziewczynkom, te postanowiły opuścić mieszkanie (zostawiły w nim "aryjskie" dokumenty). Przez jakiś czas błąkały się po ulicach śpiąc w bramach i na schodach obcych domów. Irka została okradziona i dziewczynki straciły 3.000zł, czyli wszystko co miały. Autorka zapisała: "Ona była strasznie głupia, kupowała tylko ciastka". Czasem Irka prowadziła młodszą siostrę do swojej koleżanki, jej rodzice pozwalali im przebywać w swoim mieszkaniu, nigdy jednak przez dłuższy czas, tłumacząc się strachem przed Ukraińcami.

Po pewnym czasie Irka postanowiła odwiedzić księdza – znajomego matki. Ten wyrobił dziewczynkom nowe dokumenty i zaproponował, że weźmie starszą na służącą. Irka się nie zgodziła, jak zapisała Autorka "ona chciała tylko w świat, do chłopców". Dodała, że pewnego dnia dziewczynki spotkały siostrę ojca (brak imienia), która zaproponowała, by Autorkę oddać pod opiekę "Cioci Marysi" – żony wujka dziewczynek, Ukrainki. Kobieta była ciężko chora (z opisu choroby można wnioskować, że chodziło o gruźlicę), początkowo nie chciała się zgodzić, w końcu jednak uległa. Autorka dodała, że w dniu, kiedy przeprowadziła się do mieszkania ciotki, ostatni raz widziała siostrę, która później "wyjechała do Niemiec".

Autorka mieszkała z ciotką Ukrainką i wujkiem – Żydem. Matka ciotki często krzyczała na nią, żeby nie ukrywała Żydów, mając na myśli zarówno dziewczynkę, jak i jej wujka. Autorka zapisała, że wujek chodził do pracy do getta i wracał do domu bardzo późno. Ciotka piekła ciastka i sprzedawała je na placu. Było tak do dnia, w którym w mieszkaniu przeprowadzono rewizję – wujka aresztowano, mieszkanie splądrowano. Ciotka, której w czasie rewizji nie było w domu, posłała później Autorkę do swojej matki z prośbą, by ta przyprowadziła brata matki pracującego dla SS. Autorka spełniła polecenie, lecz nim mężczyzna przyszedł – zapewne chodziło o to, by interweniował w sprawie aresztowania wujka – ciotkę aresztowano. Autorka została sama, opiekę zaoferowała jej sąsiadka i jednocześnie przyjaciółka ciotki.

Kobieta, obawiając się kolejnych rewizji (z relacji wynika, że te zdarzały się bardzo często), zmuszała dziecko do spędzania dni na ulicy. W nocy kładła je spać na klatce schodowej, pod drzwiami mieszkania ciotki. Próbowała znaleźć miejsce, do którego mogłaby oddać Autorkę, rozważała nawet wysłanie jej do getta. Autorka zapisała, że widziała mordowanie w getcie żydowskich dzieci – rozbijanie głów i rzucanie nimi o mur – i bardzo bała się tam trafić. W końcu kobieta postanowiła oddać Autorkę do Polskiego Komitetu. Po dłuższych staraniach dziewczynkę przyjęto do zakładu opiekuńczego.

W zakładzie doczekała wyzwolenia – część opiekunów podejrzewała, że jest żydowskiego pochodzenia, ponieważ nie miała dokumentów.

Relację kończy informacja mówiąca, że dziewczynką zaopiekowała się Ciocia Lina (wcześniej w relacji nie pada to imię) i że Autorka mieszka teraz z nią.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Marleny Wolisch]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
3 karty (210x295mm) maszynopisu w języku polskim.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/1128
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała Iza Lauer. Na relacji adnotacja o autoryzacji. Infantylny język, chaotyczna konstrukcja tekst. Brak imion członków rodziny, brak dat, brak informacji topograficznych. Tekst niezbyt emocjonalny.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
piątek, Październik 26, 1945
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja