[brak]

Relacja bez daty, prawdopodobnie powstała w 1945 lub 1946 roku, dotyczy wydarzeń z okresu od 1939 do 1942 roku.

Tekst otwierają informacje dotyczące opuszczenia przez Autorkę i jej rodzinę Wilna w 1939 roku. Rodzice planowali odwieźć córkę do Drohobycza, a następnie pojechać do Lwowa. W Drohobyczu jednak – jak zapisała – dostali pracę, dlatego postanowili zostać w mieście wraz z nią. Autorka chodziła do szkoły do wybuchu wojny radziecko-niemieckiej.

Zapisała, że dość szybko Drohobycz opuściły wojska radzieckie. Zanim do miasta weszli Niemcy, mieszkający w mieście Ukraińcy zaczęli urządzać pogromy. Po wejściu wojsk niemieckich wydano antyżydowskie przepisy – nakaz noszenia opasek, zakaz kupowania na rynku poza wyznaczonymi godzinami itd. Autorka zapisała, że powstał też Judenrat, który okradał najuboższych, jeśli ktoś nie mógł się wykupić, trafiał do kontyngentu jadącego do pracy. Autorka zapisała, że gdy w mieście robił się niebezpiecznie, rodzina chowała się do schowka na poddaszu.

Po jakimś czasie członkowie rodziny dostali pracę w dachówczarni, niedaleko więzienia Brygidek (z relacji wynika, że ojciec Autorki był jednym z jej kierowników). Był to zamknięty obóz dziewcząt, które mieszkały w barakach przy fabryce. Autorka zanotowała, że nawet w fabryce przeprowadzano łapanki. W czasie jednej z nich na samochody kazano wsiadać wszystkim zatrudnionym dziewczętom (Autorka schowała się w altance przy bramie fabryki). Ojciec Autorki zaczął protestować i mówić, że musi mieć pracowników. Wtedy oficer dowodzący akcją chciał go zastrzelić, speszył się jednak gdy zobaczył, że obserwują go cywile. Nie przejmując się protestami mężczyzny wywiózł dziewczyny do Bełżca. Ich miejsce zajęła żydowska młodzież z miasta.

Następna część relacji to opis wydarzeń, których Autorka nie widziała na własne oczy i dowiedziała się o nich później, od postronnych osób. Zanotowała, że pewnego dnia do fabryki przyjechali SS-mani, rozkazali wszystkim wsiadać na samochody i wywieźli całą załogę zakładów w nieznanym kierunku. Młodzież – w fabryce pracowali głównie młodzi Żydzi – w czasie deportacji śpiewała hymny Polski i Francji, Międzynarodówkę i Hatikwę (późniejszy hymn Izraela). Dodała, że poza dachówkami, w zakładach wyrabiano też kafle z rysunkami, zabawki i gliniane rzeźby, a wiele pracujących tam osób było uzdolnionych artystycznie.

Na koniec napomknęła, że w Drohobyczu był jeszcze jeden obóz pracy – Beskidy. Nie umiała o nim wiele powiedzieć, tylko tyle, że przebywali w nim zamożniejsi Żydzi i że gdy likwidacja zaczęła być tylko kwestią czasu, wielu z nich uciekło i zaczęło ukrywać się po "aryjskiej stronie".

Relacja urywa się bez wyjaśnienia jak kobieta dotrwała do wyzwolenia.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Rutki Hirschberg]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
3 karty (210x295mm) maszynopisu w języku polskim.
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
2026
Stan zachowania: 
Dobry, czytelny i zdigitalizowany tekst
Sygnatura: 
301/1129
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Ze słów Autorki spisała Róża Bauminger. Tekst chaotyczny, praktycznie pozbawiony datacji, przez co niezwykle trudno odtworzyć kolejność wydarzeń, oraz długość ich trwania. Brak informacji o rodzinie. Tekst niedokończony.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja