[brak]

Relacja spisana 8 grudnia 1945 roku. Dotyczy wydarzeń z okresu od 1941 do 1944 roku.

Tekst otwierają informacje dotyczące sytuacji w Borysławiu zaraz po wkroczeniu wojsk niemieckich. Autorka zanotowała, że często dochodziło do aktów przemocy w stosunku do ludności żydowskiej, a często ich inspiratorami i wykonawcami byli Ukraińcy. Dziewczynka szczegółowo opisała kilka kolejno po sobie następujących akcji polegających na prześladowaniu i mordowaniu Żydów. Zaznaczyła, że choć złapano ją i brata, nic im nie zrobiono ponieważ "w tym okresie jeszcze nie zabijano dzieci". Rodzeństwo chowało się w piwnicach, na dachach, a także na podwórku w dole, który przygotował dla nich ojciec.

Autorka zanotowała, że jej ojciec będący z zawodu cukiernikiem, prowadził sklep z wypiekami i lodami. Wedle jej słów było to popularnie miejsce z wieloma klientami. Po wprowadzeniu praw antyżydowskich próbowano zabrać mu sprzęt potrzebny do wykonywania zawodu. By tego uniknąć, dawał łapówki, w końcu jednak zaczęło się rozkradanie wszystkiego, co miał w cukierni. Ojca Autorki zabito po aresztowaniu, które było skutkiem przeprowadzonej w mieszkaniu rodziny rewizji. Niemieccy wojskowi znaleźli tam dużą ilość mąki, którą kazali odnieść na komisariat policji. Mężczyzna postąpił zgodnie z ich instrukcjami, został zatrzymany i zastrzelony. Gdy matka Autorki dowiedziała się o lego losie, przyjęła od swojego kuzyna trzy porcie trucizny – dla siebie i dzieci, na wypadek pogorszenia się sytuacji w mieście.

Matka Autorki wraz z dziećmi zdecydowała się uciec z getta. Przedostali się na "aryjską stronę" i jakiś czas pozostawali w ukryciu – wmurowanym kotle na zupę, w którym mieściło się (wedle słów Autorki) dziesięć osób. Pozostawali tam tak długo, jak długo dostarczano im prowiant. Gdy przynoszący go mężczyzna przestał przychodzić, rodzina wróciła do dzielnicy żydowskiej.

Po pewnym czasie Autorka została umieszczona w mieszkaniu znajomej Polki, której płacono za ukrywanie dziecka. Trzymano ją za szafą, pod łóżkiem lub na strychu. W tym samym czasie brat i matka Autorki zostali zamordowani. By dziewczynka nie dowiedziała się o tym, jej wuj pisywał do niej listy podając się za jej matkę. W końcu jednak dziewczynka poznała prawdę od gospodarza, który wyjawił co stało się z Żydami z getta i dodał, że nie może dłużej dawać dziewczynce schronienia, ponieważ w przypadku wyjścia wszystkiego na jaw, całej rodzinie ukrywających groziłaby śmierć.

Autorka została odesłana do wujka, który pracował w obozie w pobliżu Drohobycza. Przez kilka dni pozostała z nim, ukrywając się, potem została odesłana do baraków, w których przebywały kobiety i dzieci. Pracowała obierając ziemniaki, szorując podłogi i kopiąc kopce na ziemniaki. W relacji nazwala to miejsce "koszarami". Autorka zapisała, że wielu więźniów z tego miejsca przedostawało się do okolicznych lasów i szykowało kryjówki – doły. Po jakimś czasie dołączyła do grupy idącej do jednej z nich i została przyjęta przez ukrywających się. Z relacji wynika, że była to grupa porozumiewająca się językiem jidysz, którego Autorka nie rozumiała. Dodała także, że w lesie utworzyła się "komisja leśna", decydująca o tym, co należało robić. Jedną z podjętych decyzji było oddelegowywanie ludzi, którzy wracali do "koszar" na kilka dni, by zorientować się w sytuacji i zebrać informacje o poczynaniach Niemców. Wracali oni później do kryjówek i przekazywali to, czego zdołali się dowidzieć. To dzięki nim ukrywający się wiedzieli o wywózkach do obozów pracy, między innymi do Płaszowa.

Obszerna część relacji dotyczy okresu spędzonego w ukryciu. Autorka zanotowała, że ich doły odkryli miejscowi chłopi, wielu spośród nich nie tylko nie wydało miejsca, co wręcz pomagali ukrywającym się. Po pewnym czasie ktoś zdradził lokalizację dołów i kilka osób zostało aresztowanych. "Komisja leśna" zadecydowała wówczas o przejściu do innej części lasu i wybraniu nowego schronienia. Autorka obszernie opisała warunki panujące w jamach, ukrywanie się w pniu zbutwiałej sosny, kwestie żywnościowe i relacje między członkami grupy.

Po kolejnej akcji, w wyniku której aresztowano część ukrywających się w lesie, a na pozostałych zaczęto urządzać obławy, Autorka przeniosła się do zabudowań pobliskiej wsi. Ukrywała się w różnych miejscach, między innymi w kolektorze przy łaźni. Z dziesięcioosobowej grupy, z którą wówczas przebywała, wojnę przetrwało sześcioro uciekinierów.

Relację zamykają informacje dotyczące łapanek we wsi, w której przebywała Autorka. Obawiając się, że tym razem nie zdoła się ukryć, postanowiła wrócić do Borysławia. Tam przyjęła ją Polka, u której miejsce znalazła jej matka. Po około dwóch tygodniach do miasta weszła Armia Czerwona.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Frydy Koch]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
19 stron rękopisu + kopia w maszynopisie
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Maszynopis czytelny
Sygnatura: 
301/1205
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Na dokumencie pieczęcie Żydowskiego Instytutu Historycznego oraz archiwum tegoż. Ze słów Autorki spisała Iza Lauer. Na dokumencie adnotacja dotycząca autoryzacji tekstu oraz dopiski: "Dzieci!" i "Internat" – drugi z nich świadczy o miejscu spisania relacji. Język tekstu typowo dziecięcy, tekst dość chaotyczny. Brak datacji, brak informacji topograficznych. Niektóre elementy relacji bardzo szczegółowe, np. dotyczące ubioru aresztowanych przez niemieckich żołnierzy Żydów, inne – istotniejsze z punktu widzenia choćby datacji – bardzo lakoniczne i pobieżne.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
sobota, Grudzień 8, 1945
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Główne tematy: 
Getto, strona aryjska, kryjówki, łapanki, egzekucje
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
Od 1941 do 1944
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja