[brak]

Relacja spisana 21 listopada 1945 roku. Dotyczy wydarzeń z okresu od 1942 do 1945 roku.

Tekst otwierają lakoniczne informacje dotyczące pozycji społecznej rodziny Autorki przed wojną – byli właścicielami fabryki gumy. Kobieta zapisała, iż po wejściu do Warszawy wojsk niemieckich i pojawieniu się pierwszych ukazów, część pracowników fabryki podpisała volkslistę, ludzie ci zostali mianowani nowymi szefami poszczególnych działów jak i całej fabryki. Rodzinę Autorki wysiedlono z mieszkania. Rok zajmowali inny lokal, później przesiedleni do getta.

Kolejny akapit dotyczy pobytu w dzielnicy żydowskiej. Autorka zapisała, że rodzina mieszkała w jednym pokoju (nie jest jasne, czy pisząc o rodzinie miała na myśli tylko tę najbliższą, czy też dalszych krewnych). Ojciec Autorki został wspólnikiem sklepu z puchem i pierzem. Brak informacji o głodzie, chorobach czy stosunkach panujących w getcie.

Następna część relacji dotyczy wydarzeń po 21 lipca 1942 roku. Autorka zapisała, że tego dnia pojawiły się plakaty informujące o możliwości wyjechania do prac rolnych. Ochotnikom obiecywano po 3kg chleba i 2kg marmolady. Dodała, że choć rozpoczęły się pierwsze łapanki, policja żydowska nie starała się znaleźć ludzi, którzy próbowali się ukrywać (m.in. nie zaglądała do szaf). Respektowano także zaświadczenia dotyczące zatrudnienia. Dopiero po jakimś czasie do akcji wkroczyć maiła milicja ukraińska, dokładająca wszelkich starań by pojmać każdego ukrywającego się Żyda, nie przejmująca się także przedstawianymi zaświadczeniami (Autorka zapisała, że aresztowane wcześniej nietykalne żony żydowskich milicjantów).

Zapisała, że po miesiącu ojciec dostał się do grupy wychodzącej do pracy na zewnątrz murów. Tam skontaktował się z rodziną, która (po otrzymaniu sowitej zapłaty) zgodziła się dać schronienie całej rodzinie. Mężczyzna planował codziennie wyprowadzać jedną osobę. Pierwszego dnia zabrał brata Autorki, drugiego nią samą. Później – jak zapisała – coś "poszło nie tak" i ani on, ani jego żona, nie dołączyli do dzieci.

Brat i siostra trafili do "dewotki", która przestała godzić się na ukrywanie chłopca po tym, jak pewnego dnia opowiedział on dowcip dotykający tematyki religijnej. Kobieta wysłała go na wieś, do własnej matki. Tam przeżył okupację, choć nie obyło się bez problemów. Autorka wspomniała, że wolno było mu przebywać poza domem do dnia, w którym wszedł w czapce do kościoła. Gdy miejscowa ludność zaczęła nazywać go Żydem, zabroniono mu pokazywać się komukolwiek. Ten fragment relacji świadczyć może o tym, że została ona spisana po powojennym spotkaniu się rodzeństwa (wątpliwe jest, by takimi historiami wymieniało się ono podczas okupacji, na przykład listownie).

Autorka pozostała z wcześniejszą rodziną i dalej mieszkała u kobiety, która nakazała jej iść do komunii i nauczyć się pacierzy. Głośne powtarzanie modlitw spowodowało jednak, że gospodarz domu zaczął podejrzewać iż dziewczynka jest Żydówką. Szantażował kobietę grożąc, że jeśli sama jej nie wyda, on będzie zmuszony to zrobić, by chronić innych mieszkańców domu. Znajomy ksiądz zapewnił dziewczynce schronienie na dwa dni, a później pomógł jej znaleźć miejsce w Świątnikach koło Krakowa. Tam zaopiekowała się nią kobieta prowadząca gospodarstwo. Autorka wspomniała, że sołtys we wsi w której mieszkała zapowiadał, iż nie będzie tolerował ukrywania Żydów. Jej opiekunka poszła do niego i urządziła awanturę twierdząc, że nigdy nikogo nie ukrywała i teraz też nie ukrywa i nie życzy sobie podobnych pomówień. Mężczyzna nigdy więcej nie wrócił do tematu.

Autorka pozostała w Świątnikach do czerwca 1945 roku, mimo iż wyzwolenie nastąpiło w styczniu tego roku. Spowodowane było to niemożliwością nawiązania kontaktu z rodzicami – dziewczynka nie miała gdzie się podziać, a w zamian za schronienie pomagała w gospodarstwie.

Relację zamykają informacje dotyczące losów ojca Autorki, do których udało się jej dotrzeć. Mężczyzna przebywał w getcie do listopada 1942 roku. W czasie ucieczki z okrążonego przez Niemców domu złamał nogę. Mimo to zdołał się schować i (jak twierdzi Autorka) wyleczyć nogę (uwaga: wątpliwe by chodziło o złamanie, jeśli leczył się sam). Następnie przedostał się na "aryjską stronę" i pozostawał w ukryciu. Zmuszony po jakimś czasie szukać pożywienia udał się do placówki, w której przebywali żydowscy robotnicy. Pojawił się tam akurat w czasie akcji likwidacyjnej. Mężczyźni, których chciano zaprowadzić do pociągu postanowili stawić opór i zostali rozstrzelani. Ojciec Autorki znajdował się wśród nich.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Ady Rems]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
4 strony rękopisu i kopia w maszynopisie
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Maszynopis czytelny
Sygnatura: 
301/1221
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Na dokumencie pieczęcie Żydowskiego Instytutu Historycznego oraz archiwum tegoż. Ze słów Autorki spisała Iza Lauer. Informacja o autoryzacji tekstu. Tekst praktycznie pozbawiony emocji, bardzo lakoniczny. Brak datacji, nieliczne informacje topograficzne. Brak imion członków rodziny. Relacja nie zawiera informacji dotyczących losów matki Autorki. Wiadomo jedynie, że przedostała się na "aryjską stronę" jesienią 1942 roku. Nie jest jasne czy kobieta przeżyła okupację.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
środa, Listopad 21, 1945
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Główne tematy: 
Getto warszawskie, ukrywanie się po "aryjskiej stronie", techniki ukrywania tożsamości żydowskich dzieci w polskich rodzinach.
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
Od 1942 do 1945
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja