[brak]

Relacja bez daty, z umiejscowienia w zbiorze wynika, że powstać mogła pod koniec 1945 roku. Dotyczy wydarzeń z okresu od 1939 do 1945 roku.

Tekst otwierają informacje dotyczące rodziny Autorki, która w 1939 roku mieszkała z rodzicami, miała trzy siostry i dwóch braci. Autorka zanotowała, że ucieszyła się słysząc, że wybuchła wojna, chciała zobaczyć jak wygląda i móc potem chwalić się, że ją przeżyła (można wnioskować, że znała opowieści dotyczące pierwszej wojny światowej). Następnie dodała, że choć początkowe dni okupacji wyglądały spokojnie, szybko doszło do pogromów, prześladowań, rewizji żydowskich domów i grabieży.

Autorka bardzo pobieżnie opisała wydarzenia pomiędzy 1939 a 1942 rokiem. W czerwcu 1942 w Tarnowie doszło do likwidacji części żydowskiej populacji zgromadzonej w mieście. Akcję poprzedził apel o przychodzenie po pieczątki pracy. Autorka zapisała, że dostała pieczątkę z literą "K", jak większość znanych jej osób (w jej mieszkaniu mieścił się warsztat, w którym zatrudniona była cała rodzina). Do niektórych (w tym do wujka Autorki i jej przyjaciółki) po kilku godzinach przychodziły "kartki śmierci". Opisała, jak z siostrą oglądała samochody wywożące ludzi z takimi kartkami z miasta i po chwili wracające puste po kolejne transporty – paki samochodów znaczyła krew. Dodała, że w czasie "krwawego tygodnia" wymordowano około 12.000 ludzi, a 18.000 wysiedlono. Jej rodzina przeczekała ten czas częściowo w warsztacie w mieszkaniu, częściowo w bunkrze. Po zakończeniu akcji w mieście utworzono getto. Przez jakiś czas Autorka mieszkała z rodzicami, później oni znaleźli się w getcie A, ona w getcie B.

Autorka szczegółowo opisała akcje wysiedlenia getta, selekcje odbywające się w mieście, przygotowania do wywózek do obozu w Bełżcu. Zrelacjonowała rozgrywające się na ulicach sceny: rozdzielane rodziny, mordowane dzieci na oczach rodziców, rodziców wybierających śmierć zamiast rozłąki.

Kobieta przeżyła w mieście kilka akcji deportacyjnych. W końcu otrzymała informację, że jej warsztat ma zostać zlikwidowany, a ona sama ma zjawić się na placu zbiorczym. Na miejscu dowiedziała się, że zostanie przewieziona do Płaszowa – nie wiedziała co to znaczy. Przed odjazdem transportu znów rozdzielanie rodzin, poszukiwanie i mordowanie dzieci.

Autorka opisała pobyt w obozie pracy w Płaszowie – selekcje, rewizje, rekwirowanie jakiegokolwiek mienia. Początkowo pracowała przy przenoszeniu desek, później w warsztacie trykotarskim. Przebywała w obozie w Płaszowie kilkanaście tygodnie, następnie deportowano ją do Auschwitz-Birkenau (Autorka dodała, że innych z Płaszowa przeniesiono do Gross-Rosen, Mathausen i Brünitz). Tam sytuacja powtórzyła się, Autorka musiała przejść selekcję, dostała nowy pasiak, ogolono jej głowę, kazano się wykąpać. Przez tydzień nie pracowała, zamiast tego od rana do wieczora kazano jej i innym więźniarkom stać na baczność i słuchać apeli obozowych. Zanotowała, że cały czas widziała kominy krematoriów, które wywierały na więźniarkach największe wrażenie. Z jej słów można wywnioskować, że szybko dowiedziała się czym były i do czego służyły piece.

Następna część relacji dotyczy wydarzeń po 17 stycznia 1945 roku. Autorka zanotowała, że więźniarki w jej baraku obudzono w środku nocy – rozpoczęła się ewakuacja obozu. Przez dwa dni kobiety przeszły sześćdziesiąt kilometrów, do stacji kolejowej. Po drodze strażnicy strzelali do tych, którzy szli zbyt wolno, lub nie mieli siły. Autorka zapisała, że "droga usiana była trupami".

Ze stacji, przewożone po dziewięćdziesiąt w jednym wagonie, kobiety zostały zabrane do obozu w Ravensbrück. Tam Autorka przebywała miesiąc, do chwili gdy wybrano ją w czasie selekcji do transportu do Neustadt-Glewe (miasto w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie). Przez cztery miesiące mieszkała w obozie, bez pracy, na głodowych racjach. Zanotowała, że nie mając nic do robienia, więcej niż przedtem myślała o swoim położeniu. W końcu obóz wyzwoliły wojska amerykańskie, a kilka godzin później na miejscu znaleźli się także Rosjanie.

Autorka napisała o sobie i siostrze, że w wyniku wojny i tego, czego doznały, stały się "młodymi staruszkami", pozbawionymi sił, energii i zdrowia. Siostra, z którą cały czas przebywała, zmarła trzy dni po wyzwoleniu na zapalenie opon mózgowych. Autorka spędziła trzy miesiące w szpitalu, dochodząc do siebie.

Relację kończy refleksja dotycząca tego, że okres wojenny był piekłem, którego nie warto było przeżyć. Autorka zanotowała, że choć myślała, że najgorsze ma już za sobą, ciągle słyszała "Żydzie, do Palestyny". Dodała, że kto nie ma pieniędzy głoduje (jak za okupacji).

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
[Relacja Hindy Idowicz]
Miejsce powstania: 
Kraków
Opis fizyczny: 
8 stron rękopisu + kopia w maszynopisie
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1945
Stan zachowania: 
Maszynopis czytelny
Sygnatura: 
301/1328
Tytuł kolekcji: 
Zespół: Relacje ocalałych z holokaustu (zespół 301)
Uwagi: 
Na dokumencie pieczęcie Żydowskiego Instytutu Historycznego oraz archiwum ŻIH. Informacja o autoryzacji tekstu. Rękopis stosunkowo nieczytelny, kopia w maszynopisie w dobrym stanie. Zdawkowa datacja, szczątkowe informacje topograficzne. W tekście kilka historii osób znanych Autorce. Brak imion członków rodziny. Tekst pozbawiony emocji, suchy i rzeczowy.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Główne tematy: 
Okupacja, przesiedlenia, deportacje, getto, strach, głód, choroby, obozy pracy, selekcje, terror.
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
Od 1939 do 1945
Nośnik informacji: 
papier
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja