b.t. [Przeczytałam w gazecie…]

Autorka opisuje losy swojej rodziny wywiezionej na Syberię w lutym 1940r.

Mieszkali w Bartoszówce, pow. Brzeżany. W domu było ośmioro dzieci. W momencie wybuchu wojny Anna miała 11 lat, ale bardzo mocno utkwiła jej w pamięci noc, kiedy weszli Rosjanie. Cudem uszli z życiem. Na ich podwórku było dużo kolejarzy, którzy uciekali przed Niemcami. Gdy Rosjanie to zobaczyli, myśleli że to żołnierze i wszystkim kazali stanąć pod ścianą z rękami do góry. Chcieli ich rozstrzelać. Wtedy jeden z kolejarzy wytłumaczył po rosyjsku, kim są i to uratowało im życie. Potem była straszliwa noc, kiedy Ukraińcy przyszli do ich wsi i ją spalili, a ludzi bestialsko mordowali. Rodzina autorki, ostrzeżona przez sąsiada, zdołała ukryć się w polu. Po tym zdarzeniu próbowali uciec do miasta, ale ich Ukraińcy zawrócili do domu. Wszystko im zabrali, a do ich mieszkania wprowadził się Ukrainiec. Oni gnieździli się w jednym pokoju.

W lutym 1940 r. przyszli po nich Rosjanin i Ukrainiec i kazali się ubrać, nie pozwolili nic zabrać ze sobą. Zostali wywiezieni w głąb Rosji, do lasu. Panował tam straszny głód i zimno, ludzie chorowali. Nie było dnia, żeby ktoś nie umarł. Z ich rodziny zmarł ojciec i najmłodsza siostra. Anna poszła na służbę do Rosjanki, żeby zarobić trochę chleba. Po półtora roku byli wolni, mogli opuścić tajgę. Pieszo szli przez las, byli głodni. Do najbliższej wioski było 60 km. Zatrzymali się w Biszerowie, we wsi Fadajewo, nad rzeką Kama. Tam był kołchoz, w którym zaczęli pracować bracia. Ich sytuacja się nieco poprawiła. Wanda poszła na służbę do dzieci. Gdy była mobilizacja, zabrali do wojska braci i siostrę. Wanda miała wtedy 15 lat. Musiała pracować, żeby wyżywić młodsze rodzeństwo i mamę. Opisuje w tekście, jak sobie radzili w życiu codziennym. Pod koniec wojny siostra i szwagier z wojska przysłali po nich polskiego żołnierza, żeby przywiózł ich bliżej Polski, do rodziny w Kamieńcu Podolskim. Tam pozostali do końca wojny. Po wojnie brat, jako inwalida wojenny, otrzymał gospodarstwo poniemieckie. W marcu 1946 r. wrócili do kraju po 6 latach tułaczki.

Dziś autorka ma 61 lat. Jest prostą kobietą po 4 klasach podstawówki. Nie rozumie, dlaczego zostali wywiezieni, dlaczego przez 40 lat się o nich nie mówiło. Boli ją, że groby jej bliskich zostały zrównane z ziemią.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Sieroszowice
Opis fizyczny: 
rps., kopia mps., 5+2 s. luź.; ; 30 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
wydruk komputerowy
rękopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
1989
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AWII/466
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Wschodnie
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
niedziela, luty 5, 1989
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
inne