b.t. [Szanowny Panie! W związku…]

Autorka opisuje wywózkę jej rodziny na Syberię.

Urodziła się w 1929 r. w rodzinie chłopskiej. We wrześniu mieszkali w Kolonii Werbka, pow. Buczacz, woj. Tarnopol. W dniu 10. lutego 1940 r. cała rodzina została deportowana w głąb Rosji. Autorka opisuje warunku transportu. Zaznacza, że pociąg, którym byli wiezieni był bardzo długi, ciągnęły go aż trzy lokomotywy. Po trzech tygodniach dotarli na miejsce przeznaczenia. Stało tam kilka baraków drewnianych, w których pełno było pluskiew i szarańczy. Ojciec pracował przy budowie baraków, daleko od nich. Spadł z dachu w czasie pracy i chorował. Potem chciał uciec z Syberii, ale go złapano i wsadzono do więzienia. Rodzina nie dowiedziała się o tym, bo jego listy nie dochodziły do nich, przechwytywał je komendant osiedla. Całą rodzinę (4 osoby) musiała utrzymać matka, pracowała przy wyrębie drzew. Wiosną zachorowała i zabrano ja do szpitala na osiedlu, ale nie było lekarza, tylko sanitariuszki. Po sześciu tygodniach zmarła. Autorka była najstarsza, więc musiała się zaopiekować siostrami, które również były chore. Zamykała je w pokoju, a sama chodziła na bagna zbierać jagody, za które kupowała trochę chleba i zupy. Wkrótce Bronię i Cecylię (siostry autorki) zabrane do sierocińca. Genowefa tułała się po ludziach, którzy pomogli jej przetrwać. Latem robiła małe miotełki z gałęzi, by kupić jedzenie. Po amnestii Sikorskiego ojca wypuścili z więzienia. Powiedziano im, że są wolni, ale pomocy żadnej nie otrzymali. Ojciec z innymi mężczyznami zrobili tratwy, którymi spławili się w dół rzeki. Ojciec odnalazł sierociniec, ale powiedziano mu, że obie córki zmarły. Jednak okazało się, że Bronia uciekła z ciężarówki, którą ją wieziono, i po kilku dniach została znaleziona w lesie pół żywa. Wielu Polaków wywieziono do Uzbekistanu, wagonami towarowymi, ale tym razem otwartymi. Ojciec wstąpił do wojska w Guzarach i tam zmarł. Genowefa znowu została sama u obcych ludzi. Trzy miesiące żyła na samej lebiodzie i innych roślinach. Potem zawieziono ich pociągiem do Kranowodska, a następnie statkiem przez Morze Kaspijskie do Pahlewi w Persji. Dziewczynka zachorowała na tyfus. Po wyzdrowieniu zabrano ją do sierocińca w Teheranie, a później w Isfachanie (tam były same dziewczynki). W 1943 r. wyjechały statkiem do Południowej Afryki w Oudtshoorm, gdzie był obóz wojskowy, którego połowa przeznaczona była na sierociniec dla polskich dzieci. Było tam 201 dziewczynek i 299 chłopców oraz 50 osób personelu. Mieli polskie szkoły, raz na tydzień były angielskie lekcje. Genowefa należała do harcerek. Była polska Imka, gdzie odbywały się polskie tańce, śpiewy, przedstawienia. Jesienią 1947 r. autorka zachorowała na płuca. Po trzech miesiącach kuracji w sanatorium, wyszła za mąż za cudzoziemca, którego poznała dwa lata wcześniej w Port Elizabeth, jak była w szpitalu na operacji ucha. Kobieta chwali swego męża. Maja dwoje dzieci (syna i córkę), pięcioro wnucząt.

Dużo dzieci wyjechało do Polski. W 1992 r. odbył się w Warszawie zjazd dzieci z Afryki, a w następnym roku w sierpniu we Wrocławiu.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Port Elisabeth / RPA
Opis fizyczny: 
rps., 6 s. luź.; ; 30 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
rękopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
1992
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AWII/2596
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Wschodnie
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
sobota, Listopad 28, 1992
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
list