b.t.[Przed niespełna miesiącem…]

Jest to opowieść o losach Polaków na Wołyniu w czasie II wojny światowej.

Autorka nawiązuje do artykułu, który ukazał się w piśmie „Na Rubieży” (nr 2 (8) 1994), autorstwa p. Łosek, naocznego świadka zagłady w Janowej Dolinie na Wołyniu. Zginęli tam jej dziadkowie oraz ciotka autorki.

Danuta urodziła się w 1929 r. w Łucku, gdzie mieszkała z rodzicami i bratem Waldemarem do 1941 r. Gdy zaczęła się okupacja niemiecka, życie stawało się coraz trudniejsze. Brakowało opału na zimę. Ojciec postanowił, że przeniosą się z rodziną na wieś Czeskie Jeziorany, do znajomych Czechów. Bracia Kopeccy byli najbogatsi we wsi, mieli dużo ziemi, a poza tym Tonik miał tartak, Karol – młyn, a Władysław – chmielarnię. Karol potrzebował do swego młyna buchaltera i zaproponował to stanowisku ojcu autorki. Było im tam dobrze, nie odczuwało się wojny. Niemcy i Ukraińcy zostawiali Czechów w spokoju. Wkrótce jednak zaczęły się wystąpienia Ukraińców na szeroką skalę. Słyszeli, że okropnie mordują Polaków. Pewnej niedzieli w 1943 r. (maj-czerwiec?) i po nich, ale zdążyli się wcześniej ukryć u innego z braci Kopeckich, Władysława. W suszarni chmielu pod podłogą spędzili kilka tygodni. W tym czasie do Karola Kopeckiego przyjechała najbogatsza polska rodzina z sąsiedniej wsi, Jezioran Polskich – Biernaccy (14-15 osób). Mieli glejt od Ukraińców, że mogą przebywać w Jezioranach Czeskich. Zatrzymali się w stodole, ale niebawem przyjechało trzech Ukraińców i ich wszystkich wymordowali w okrutny sposób. Czesi byli zszokowani biernością Polaków, nie bronili się, choć mieli broń. Z czasem robiło się coraz bardziej niebezpiecznie, ponieważ Ukraińcy wiedzieli, że wielu Polaków ukrywa się u Czechów. Wierzbowscy postanowili więc przedostać się do Łucka. Ale nocą pomylili drogę i dotarli do Ławrowa, ukraińskiej wsi. Zastanawiając się, co zrobić, zatrzymali się w zbożu koło drogi. Wtedy przyszła do nich Ukrainka i podpowiedziała, żeby poszli do tutejszego majątku, gdzie stacjonują Niemcy. Początkowo nie byli pewni, czy mogą jej zaufać, ale poszli za jej radą. Zaczynały się żniwa, więc bez trudu znaleźli tam pracę w polu. Danuta (14 lat) została przydzielona do sadu. Dostali malutka izbę w czworakach, ale brakowało im ubrania. Poprosili Niemców o wozy i obstawę, by przywieźć swoje rzeczy, ukryte u Czechów. W drodze powrotnej wpadli w zasadzkę Ukraińców i stracili cały wóz swoich rzeczy. Udało im się tylko uratować zdjęcia rodzinne. Po jakimś czasie matka skaleczyła się i pojechała z Niemcami do Łucka, do lekarza. Wróciła ukradkiem i nocą zabrała swoją rodzinę, kradnąc krowę, którą Niemcy dali im do użytku. Przyjechał po nich wujek. Zamieszkali u ciotki w Łucku, ale tam panował głód. Dzięki krowie mogli przetrwać. Były z nią niemałe perypetie, ale matka dzielnie walczyła, by jej nie stracili. Później dostali małe mieszkanie w centrum miasta. Ojca zabrano do wojska. Autorka wspomina o napadzie Ukraińców w Wigilię Bożego Narodzenia 1943 lub 1944 r., na rodziny zamieszkałe na peryferiach Łucka, koło cegielni. Zamordowano wówczas ok. 30 osób. Autorka widziała ich ciała w trumnach na cmentarzu.

W styczniu 1945 r. rodzina Wierzbowskich wyjechała na Ziemie Odzyskane i zamieszkała w Wałczu, woj. pilskie. Mieszka tam do dziś. Ojciec zmarł 20 lat temu, matka jeszcze żyje (86 l). Brat wyjechał do USA.

Miejsce powstania: 
Wałcz
Opis fizyczny: 
rps., 7 s. luź.; ; 30 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
rękopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
1996
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AWII/2572
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Wschodnie
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
inne