Góra nieczarodziejska

Fragment ten jest zbeletryzowanym wspomnieniem Niny Gradstein o pobycie w Głównym Domu Wczasowym w Krynicy w 1953 r. Autorka zaczyna od przedstawienia ośrodka, do którego wstęp mieli tylko „zasłużeni” (sama pisze to w cudzysłowie, dodając, że jej jedyną zasługą jest bycie żoną Alfreda Gradsteina), po czym przechodzi do opisów drobnych incydentów, których była świadkiem. Kolejne epizody opowiadają głównie o osobach przebywających w tym samym czasie w ośrodku: Leonie Schillerze, Ludwiku Solskim, Andrzeju Panufniku i jego żonie Skarlet (parze, która po skandalu związanym z zarzucanym im dzieciobójstwie uciekła z Warszawy – Gradsteinowa pisze również o tej tragedii). Wspomina także, że poznała Nikifora.

Utwór zawiera wiele szczegółowych informacji. Autorka przedstawia na przykład, jak postrzega grupę „wyróżnionych”, przebywających w ośrodku. Jednocześnie sama zdaje się dystansować od plotek i skandali, podając wszystko w formie zasłyszanych opowieści. Z opisów kolejnych epizodów wyłaniają się także inne historie, niezwiązane bezpośrednio z wczasami – na przykład obraz relacji między małżonkami (mężowi autorki miało sprawiać ogromną przyjemność to, że podobała się innym mężczyznom) czy też wspomnienia dotyczące Kresów (zarówno pochodzącej z Wilna autorki, jak i np. Mateusza Borowca, który jej mężowi opowiada o swoim żydowskim pochodzeniu i roku 1939 na Kresach).

Gradsteinowa nie stroni także od cielesności i seksualności. Pisze o swoich doświadczeniach – na przykład o wstręcie, który odczuwała na myśl o tym, że budziła erotyczną fascynację w starym profesorze. Wspomina wieczór na basenie, kiedy podszedł do niej zupełnie nago, prezentując „swoją męskość” – autorka odczuwała wstręt także do siebie, że w ogóle to opisuje: „Odsunęłam się od profesora jak najdalej. Rozmyślałam nad tym, że w rozkwicie młodości – kiedy jeszcze tyle się mnie należało od życia, jestem skazana na celibat, adoratorzy nadarzają się tacy, że się chce rzygać”. Opisuje także zabiegi oferowane przez ośrodek – przykładowym zabiegiem na kobiece przypadłości była „płukanka kryniczanką”. Siedząc w poczekalni i oczekując na zabieg wspomina, że „Płukanka Kryniczanką sprawiała, że po dziewięciu przepisowych seansach kobiety nabierały innego wyrazu i poruszały się inaczej. Ta istna Niagara wypłukiwała przeróżne zagnieżdżone i zarośnięte grzeszki. Nagromadzone złogi antyzdrowia spływały gdzieś i zasilały glebę. Może dlatego tak bujnie rozrosły się drzewa i krzewy”.

Utwór jest niedokończony, akcja urywa się. Na ostatniej kartce maszynopisu widnieje ręczny dopisek autorki, w którym zastanawia się ona nad tym, kiedy uda się jej dokończyć pierwszą część „Góry nieczarodziejskiej”.

Autor/Autorka: 
Inny tytuł: 
Wspomnienia
Opis fizyczny: 
47 jednostronnie zadrukowanych kart maszynopisu
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
Udostępniany
Data powstania: 
2026
Stan zachowania: 
Dobry
Sygnatura: 
Rps akc. 13712
Uwagi: 
Opatrzony podtytułem "Do cyklu: Blaski i Cienie". Tekst przechowywany w zbiorze "Wspomnienia".
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 3: 
Główne tematy: 
dom wczasowy w Krynicy, znani wczasowicze, relacje małżeńskie, przygoda na basenie, zabiegi prozdrowotne
Zakres chronologiczny: 
1953
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
pamiętnik/wspomnienia