Lwowianka, wspomnienia z lat II wojny światowej

Wspomnienia powstały w lipcu 1985 roku na życzenie córki autorki, Krystyny. Dużą część stanowią odpisy listów Chutkowskiej-Jasińskiej i jej męża, pisanych z zesłania do rodziny i przechowanych przez ojca autorki, w pamiętniku przetykanych odautorskimi komentarzami, wyjaśniającymi sytuację zesłańców (sama autorka wyznaje, że nie mogła w listach zdobyć się na całkowitą szczerość). Z treści odpisanych listów wynika, że autorka nosiła się z zamiarem prowadzenia dziennika dla rodziny, prawdopodobnie sama otrzymywała taki dzienniczek od rodziny. Niektóre zresztą listy zawierają datowane notatki z kilku dni; pojawiają się uwagi na temat „dzienniczka”, o którego przepisanie atramentem prosiła siostrę Stefanię.

Autorka, jej mąż i siostra zostali deportowani z lwowskiego mieszkania na ulicy Nowy Świat 20 nocą z 13 na 14 kwietnia 1940 roku. Nie znali powodu zsyłki, ale – jak wspomina Chutkowska-Jasińska – mogło to wynikać z faktu, że Józef był oficerem rezerwy, studentem prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a jego siostra Teresa – żoną partyzanta Adama Falkowskiego, przebywającego w więzieniu. Po dotarciu do Kazachstanu (4 maja 1940 roku) razem z innymi zesłańcami zostali umieszczeni na fermie w Michajłówce. Mieszkali w lepiankach i natychmiat zostali zmuszeni do pracy przy przygotowywaniu kiziaku (nawozu baraniego, który – wysuszony – służył za opał), za co, poza 400 g chleba jęczmiennego, nie otrzymywali zapłaty. Gdy zaczęło się lato, „trójka stachanowska”, czyli Józef, Zofia i Danuta Wenzlówna ze Lwowa, podjęli pracę przy wyrobie cegieł, następnie przy sianokosach. W pobliżu Michajłówki znajdował się gurt (osiedle) „Jurekówka”, zamieszkany przez Polaków (m.in. przebywały tam  doktor Duczymińska, ginekolożka ze Lwowa, i pani Jurekowa, żona dyrektora Banku Polskiego). W Michajłówce żyła Stefania Skwarczyńska z dziećmi, której dzięki wstawiennictwu Juliusza Kleinera udało się wrócić do Lwowa już w 1940 roku. Od rodziny Chutkowska-Jasińska i jej bliscy otrzymywali paczki żywnościowe, bez których „zginęlibyśmy niechybnie wszyscy bez wyjątku” (s. 20).

Mimo ciężkiej sytuacji (która poprawiła się nieco jesienią 1940, gdy autorka z rodziną zamieszkała w domu Rosjanki Pługarowej) listy Chutkowskiej-Jasińskiej przybierają niekiedy żartobliwy ton, gdy np. opowiada o „ulotnieniu się mydła” albo o wolności od „burżuazyjnych nawyczek”, takich jak prasowanie, ścielenie łóżek czy robienie zakupów. Zresztą choć dominują w treści listów opisy rzeczowe, skupione na suchej relacji ze zdarzeń i codziennych zajęć, niekiedy autorka popada w ton liryczny, zdradza literacki talent, np. gdy pisze o stepowej przyrodzie. Zgodnie z zapowiedzią listy do rodziny pozbawione są tonów pesymistycznych, dopiero w komentarzu Chutkowska-Jasińska nadmienia, że siostra jej męża została wiosną 1941 roku zgwałcona przez Kazacha. Cała trójka, ze względu na Teresę, nie zdecydowała się na ucieczkę z Michajłówki do Chin razem z Tadeuszem Gładyszem. Poza detalami związanymi z kupowaniem produktów, ich ceną, dokładnym rejestrem zajęć (co nie tyle jest tu oznaką diarystycznej pedanterii, ile próbą tekstualizacji nieznanego dotąd życia, którego zresztą pamiątki autorka zbierała) pojawiają się wzmianki na temat czytanych w wolnym czasie książek, przysyłanych przez Mariana Lecha (np. „Moi współcześni” Stanisława Przybyszewskiego, „Anima Vilis” Marii Rodziewiczówny – fabuła tej zwłaszcza lektury, o zesłańcach syberyjskich, była poruszająca) – biblioteczka Chutkowskich cieszyła się dużym zainteresowaniem wśród Polaków.

Ostatni odpis listu, a zarazem ostatni list przechowywany przez rodzinę, jak nadmienia autorka, pochodzi z 15 czerwca 1941 roku. Listy od rodziny, które Chutkowska-Jasińska przechowywała „jak relikwie”, zostały zrabowane na terenie Związku Radzieckiego podczas podróży z kołchozu Korniłówska do stacji Czok-Pak w południowym Kazachstanie. Po tym świadectwie następuje wspomnieniowa opowieść autorki na temat dalszych jej losów na zesłaniu. Chutkowscy – po konflikcie z synem brygadiera – ze względu na swoje bezpieczeństwo przenieśli się do kołchozu Korniłówka. Bezpośrednio też pisze o swoim życiu erotycznym, które po pierwszym szoku wobec warunków na stepie odżyło pod koniec roku 1941 – „nie bacząc na to, że przyszłoć nasza jest tak niepewna, ulegliśmy porywom młodości, sexu” (s. 133). Jeszcze gdy Chutkowska-Jasińska była w ciąży, w 1942 roku zmarł jej mąż Józef w szpitalu w Czok-Pak. Wspomnienia kończą się na wzmiance o narodzinach córki.

Opis fizyczny: 
29,5 x 21 cm; k. 155
Postać: 
kartki w teczkach
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1985
Stan zachowania: 
bardzo dobry
Sygnatura: 
sygn. akc. 6838
Uwagi: 
Kopia maszynopisu, dołączona kserokopia zdjęcia Zofii Lech i jej przyszłego męża, Józefa Chutkowskiego (Zakopane 1935); brak stron 102–103 (taka informacja ołówkiem dopisana na kopii, być może chodzi o rękopis, treść nie wskazuje na ubytek).
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Archiwum osobiste
Główne tematy: 
praca przymusowa, relacje z rodziną
Zakres chronologiczny: 
Od 1939 do 1942
Typ zasobu: 
pamiętnik/wspomnienia