Ostatnie dni w Ravensbrück

W kwietniu 1971 r. Maria Bortnowska spisała swoje wspomnienia dotyczące ostatnich kilku miesiący pobytu w obozie kobiecym w Ravensbrück i okoliczności jego opuszczenia. Swój tekst zatytułowała Ostatnie dni w Ravensbrück, chociaż w rzeczywistości obejmuje on okres od 28 kwietnia do 22 lipca 1945 roku, kiedy to podjęto działania zmierzające do zamknięcia, a następnie likwidacji obozu. Tekst powstał w niespełna rok przed jej śmiercią i w 26 lat po opisanych wypadkach. Nietrudno zauważyć, że chociaż od tamtych wydarzeń minęło ponad ćwierć wieku, doświadczenia obozowe w dalszym ciagu były dla autorki żywe. Świadczyć o tym może bardzo precyzyjne przytaczanie dat, miejsc i liczby osób w kontekście opisywanego zdarzenia, z uwzględnieniem szczegółowych informacji dotyczacych płci, narodowości, stanu zdrowia i wykonywanych czynności w obozie. Autorka przede wszystkim chciała przekazać konkretną wiedzę o obozie, skupiła się na dokumentacji wydarzeń, bez odwoływania się do informacji osobistych. 

Autorka przebywała w kobiecym obozie w Ravenbrück. Treść wspomnień rozpoczyna się w momencie podjętej przez władze decyzji o likwidacji obozu. Z powodu zbliżającego się frontu i widocznego niepokoju Niemców u kobiet pojawiła się nadzieja na wolność. Trudno było ukryć wkradający sie chaos, zwłaszcza wobec zwiększającej się liczby transportów z przenoszonymi więźniami. Przybywało ludzi przywożonych z innych obozów, a zdrowych i nadających się do marszu więźniów Ravenbrück wysyłano do kolejnych obozów położonych dalej na zachód. Chorych, których rokowania były złe, przenoszono do Jugendlager (obozy śmierci z komorami gazowymi). Jeszcze przed ostateczną datą likwidacji obozu, wyznaczoną na 28.04.1945, Szwedzki Czerwony Krzyż zorganizował transport zabierający międzynarodowy personel, w tym Francuzki, Norweżki i Polki, do Szwecji. Tych, którzy pozostali i byli zdolni do marszu, Niemcy wyprowadzili poza mury obozu, zaś na miejscu został personel medyczny, obsługa kuchni oraz osoby chore i niemogące chodzić. Autorka skierowała prośbę do władz o pozostanie z nimi na własne życzenie w celu zajęcia się sprawami gospodarczymi. Nie stawiano jej żadnych przeszkód. W dniu oficjalnego zamknięcia wymaszerowali ostatni więźniowie oraz władze, zostawiając obóz bez wody i prądu.

Na dalszą część wspomnień składają się dokładne opisy podejmowanych w opuszczonym obozie działań. Osoby, którym stan zdrowia pozwalał na swobodne poruszanie się, dokładnie przeszukały wszystkie budynki, by odnaleźć tych, którym udało się ukryć przed przymusowym wymarszem na zachód. Maria Bortnowska zajęła się magazynami, żywnością i przygotowywaniem posiłków. Z personelem medycznym ustalano ilość i jakość posiłków.

30 kwietnia do obozu wkroczyli radzieccy żołnierze. Radość była tym większa, iż udało im się przywrócić prąd i wodę, tak ważne dla prawidłowego funkcjonowania kuchni. Uzupełniono także zapasy żywności, które dostarczano z okolicznych miejscowości. Był to również moment, gdy z sąsiedniego obozu niemieckiego przeniesiono wszystkich do obozu kobiecego. Autorka opisuje zmiany osobowe, narodowościowe i płciowe, które zachodziły w trakcie likwidacji obozu. Według niej na dzień 5 maja w obozie znajdowało się 176 Polek, w tym 93 w bardzo ciężkim stanie, stale przebywających w łóżkach. Pozostałe kobiety angażowały się w doraźną pomoc. Najbardziej niepokoił pamiętnikarkę fakt, iż pomimo licznie wysyłanych za pośrednictwem PCK listów do władz polskich nie otrzymywała żadnych informacji zwrotnych. W swoich wspomnieniach podawała nawet pełną treść listu z dnia 22.06.1945 (znajdującego się w Archiwum Biura Informacyjnego PCK) wysłanego do Zarządu Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie. Trudne warunki, licznie i często zmieniający się skład osobowy i narodowościowy personelu znacznie utrudniał pracę. Bortnowska podała we wspomnieniach, że mimo usilnych starań w okresie od 28.04 do 12.07 zmarło 117 osób, w tym 89 kobiet i 28 mężczyzn. Nie zabrakło również opisów podejmowanych przez PCK starań o przetransportowanie Polaków do kraju, bez rezultatu. Zatem zdecydowano się na oddelegowanie urzędniczki Biura Informacyjnego PCK, Jadwigi Majchrzyckiej, do Poznania. Aktywna akcja przyniosła rezultaty: we współpracy z oddziałem PCK w Gorzowie, gdzie Jerzy Nałęcz-Głowacki wystarał się o dokumenty, benzynę i transport, udało się zorganizować podróż. Autorka dokładnie opisała osoby, które podjęły starania o przewiezienie Polaków do kraju, jak również kolejne etapy transportów. Ostatni mieszkańcy obozu zostali wywiezieni pociągiem przybyłym z Bydgoszczy, który dzięki staraniom pamiętnikarki został ściągniety do stacji Fürstenberg. Był to pociąg towarowy wyposażony w materace dla ludzi. Podróż trwała od 13 do 19 lipca, kiedy to pociąg szczęśliwie dotarł do Bydgoszczy. Na tym Halina Bortnowska kończy swoje wspomnienia. W jednym z ostatnich zdań pisze, że tylko 38 osób, które 22 lipca dotarło do Warszawy, nie wymagało pomocy lekarskiej czy hospitalizacji i mogło udać się do swoich rodzin.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Warszawa
Opis fizyczny: 
8 kart ; 29,5x21,5 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
Wspomnienia udostępniane są w oryginale, nie jest wymagany list polecający.
Data powstania: 
1971
Stan zachowania: 
Karty luzem, nieliczne uszkodzenia mechaniczne. Tekst w maszynopisie, bardzo czytelny i wyraźny.
Sygnatura: 
Rps 648
Uwagi: 
Tekst jest maszynopisem w pierwszej kopii. Jest bardzo wyraźny, a uszkodzenia mechaniczne pierwszych dwóch kart nie mają wpływu na czytelność wspomnień. Wspomnienia zawierają list o charakterze urzędowym, który autorka przytoczyła w całości.
Rodzaj zasobu: 
Archiwum osobiste
Główne tematy: 
obozy pracy ; likwidacja obozu ; Polski Czerwony Krzyż
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
1945
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
pamiętnik/wspomnienia