Przeżycia w partyzantce

Relacja dotyczy wydarzeń z lat 1942-1944.

Wspomnienie otwiera informacja o organizacji getta w Mirze, gdy Autorka mieszkała wraz z matką. Zdecydowały się one uciec do wsi nieopodal i tam się ukrywały. Co pewien czas dochodziły do nich informacje o mordach zarówno w samym mieście, jak i w okolicznych wsiach. Świerzewska wspomina, że jej matka tak się sytuacją przejęła, że pewnego dnia zasłabła i doznała paraliżu. Spędziła więc miesiąc w szpitalu dochodząc do siebie, lecz nie udało jej się odzyskać mowy. Autorka wspomina moment ten, jako bardzo trudny z uwagi na to, że teraz musiała pracować wiele więcej by utrzymać i siebie, i matkę.

W dalszej części wspomina jak udało jej się waz ze zorganizowaną grupą partyzantów (syjonistów) wyjść z getta. Nie wspomina czy matka poszła z nią. Opisuje natomiast chłodny stosunek partyzantów do ludzi, którzy wraz z nimi uciekli. Opisuje to, jak odganiali oni tych ludzi (w tym ją) kolbami. Po dwóch dniach marszu – jednak wspólnego – partyzanci spotkali się z ukrywającymi się w lasach zbiegłymi jeńcami z Armii Czerwonej. Wspomina ona duży dystans ze strony czerwonoarmistów, oraz to, że Żydzi w obozie nie byli raczej pożądani.

Dalej, wspomina spotkanie z kolejną grupą partyzantów, której dowódcą był przedwojenny członek KPP, a późniejszy mąż Autorki – Marchwiński. Wspomina ona, że w jego oddziale było dużo Żydów, głównie z Nieświeża.

W dalszej części Autorka opisuje organizację życia w lesie – sposoby zdobywania pożywienia, organizację obozowiska, system wart itp. Opisuje też najazd policji polskiej, która zabiła dwoje ludzi z ich grupy wiedząc, że są to Żydzi zbiegli z getta. Grupie partyzanckiej udało się jednak ich wypłoszyć i – jak wspomina Autorka – „więcej w lesie się nie pokazali”.

Wspomina ona nastrój antysemicki jaki panował ogólnie wśród partyzantów radzieckich. Z tego powodu i jej mąż zaczął być nazywany „ewrem” (ros. Żyd). Wspomina ona, że wraz z mężem starali się też utworzyć oddział polski, lecz wszyscy partyzanci, którzy byli wówczas w lesie „znajdowali się pod wpływami organizacji londyńskiej”. Część tych osób, w charakterze szpiegów, dołączyła się do oddziału i chciała dokonać zamachu na mężu Autorki, jednak to się nie udało.

W dalszej części bardzo szczegółowo opisuje blokadę puszczy Nalibockiej przez wojska wermachtu działające przy pomocy oddziałów ukraińskich. Jej opowieść jest rzeczowa, podaje ona dużo szczegółów, analizuje taktyki stosowane przez obie strony.

Autorka pisze też szczegółowo o zatargach między partyzantami oraz o tym, że wraz z mężem i grupą Żydów w pewnym momencie opuścili oddział i trafili do innego. Panowały tam bardzo ostre reguły oparte na (i wzmacniające) hierarchię społeczną. Ci, którzy mieli jeszcze kosztowności nie musieli robić nic i dostawali żywność. Autorka w ciekawy, nieoceniający sposób pisze o pojawiającej się w obozie tym pracy seksualnej: „Wiele kobiet z obozu, chcąc żyć sprzedawało się za kawałek chleba”.

Relację kończy informacja, że gdy mąż Autorki był w trakcie formowania polskiego batalionu, doczekali wyzwolenia prze Armię Czerwoną.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Łódź
Opis fizyczny: 
24 k. ; 30 cm.
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1947
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
301/3307
Tytuł kolekcji: 
Relacje Żydów Ocalałych z Zagłady
Uwagi: 
Relacja autoryzowana. Spisała Klara Mirska. Relacja posiada dwa stemple: Żydowskiej komisji historycznej i Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego.
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
wtorek, Październik 14, 1947
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Główne tematy: 
partyzantka, ukrywanie się
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
Od 1942 do 1944
Nośnik informacji: 
papier
mikrofilm
nośnik elektorniczny
Typ zasobu: 
relacja