Relacja Anny E. Kwiatkowskiej, córki Mieczysława S. Kwiatkowskiego

Autorka opisuje prześladowanie jej ojca przez NKWD, a potem UB.

Ojciec, Mieczysław Sylwester Kwiatkowski, urodził się 21.12.1894 r. w Starym Sączu. Od 1925 r. mieszkał z rodziną w Horodence na Podolu, we własnej willi. Był doktorem nauk medycznych, pracował w szpitalu, Ubezpieczalni Społecznej i prowadził praktykę prywatną. Były legionista, był kapitanem rezerwy Wojska Polskiego. W 1939 r. brał udział w obronie Lwowa. W czasie okupacji współpracował z partyzantką na terenie Podola.

W 1944 r. został wcielony do Armii Kościuszkowskiej, po kilku miesiącach (w grudniu) przyjechał do domu na urlop z kpt. Mazurkiem. Rodzina domniemywała, że zdezerterowali z armii. Mieli polecenie powstrzymywania ludności  okolic Horodenki przed podpisywaniem list wystawionych w Rajparkowie, głoszących, że dobrowolnie wyrzekają się Kresów Wschodnich na rzecz Ziem Zachodnich, co ponoć było konieczne do podpisania Układów Jałtańskich. Przez 10 dni prowadzenia akcji nikt tej listy nie podpisał. 17. grudnia do ich domu przyszli uzbrojeni mężczyźni, przedstawiając się jako UPA. Zdemolowali mieszkanie, bili rodziców, zrabowali biżuterię i ubrania, zabrali „nagan”. Następnego dnia zabrano autorkę do siedziby UPA, gdzie oświadczono jej, że to był napad NKWD a nie UPA i na dowód dano im „ochronę” – codziennie przychodziło do nich dwóch uzbrojonych ludzi (jeden przebywał w ogrodzie, drugi w domu).

W lipcu 1945 r. zostali przymusowo deportowani wagonami towarowymi do Bytomia. Stamtąd przenieśli się do Zabrza, gdzie ojciec rozpoczął pracę jako lekarz miejski i kopalniany. Do czerwca 1951 r. żyli spokojnie. Potem zaczęto wzywać ojca do Urzędu Bezpieczeństwa. Pytano go, dlaczego po przyjeździe do Zabrza nie zgłosił się do LWP, co się stało z jego bronią, gdzie przebywa kpt. Mazurek. Po każdym przesłuchaniu ojciec wracał skrajnie wyczerpany i zdesperowany. Powiedział Annie, że może mieć problemy z ukończeniem studiów (była na 4. Roku medycyny). 27. października 1951 r. był ostatni raz przesłuchiwany przez UB, grożono mu, że jego rodzina będzie „narażona na duże nieprzyjemności”, jeśli „nie ustosunkuje się pozytywnie do władz”. Następnego dnia odebrał sobie życie. W dniu jego śmierci przyszło do ich domu UB i chciało zabrać matkę, Anna mocno zaprotestowała, więc zabrano ją na przesłuchanie. Pytano ja o napad w Horodence, o broń ojca, jego stosunki towarzyskie i nazwiska. Grożono jej, że "zdechnie z głodu” razem z matką. Matka dostała zaledwie 126 zł emerytury po ojcu, Anna nie dostała stypendium. Odebrano im mieszkanie,  zostawiono im tylko jeden pokój. Resztę zajęli wojskowi, którzy traktowali Annę jak sprzątaczkę. Ten  koszmar skończył się dopiero, gdy Anna była w ciąży i wyprowadziła się stamtąd wraz z mężem i matką.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Zabrze
Opis fizyczny: 
mps., 2 s. luź.; ; 30 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
2004
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AWII/3250
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Wschodnie
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
relacja