Relacja [Pani Janiny Gizickiej córki Józefa, ur. 4 kwietnia 1924 w Rytrze i zamieszkałej w Rytrze 192 woj. nowosądeckie]

Autorka opisuje mordy ukraińskie na polskiej ludności zamieszkującej okolice Brzeżan.

W 1939 r. mieszkała z rodzicami i dwoma braćmi w Bielsku. Jej ojciec był zawodowym wojskowym w stopniu chorążego. Pełnił służbę w 21 Pułku Artylerii Lekkiej w Bielsku. Tuż przed wybuchem wojny matka z dziećmi wraz z innymi polskimi rodzinami została ewakuowana z Bielska w obawie przed Niemcami. Tak znaleźli się w Brzeżanach w woj. tarnopolskim. Tam, na kilka dni przed wkroczeniem Sowietów, spotkali się z ojcem. Wkrótce po tym spotkaniu ojciec dostał się do niewoli sowieckiej, z której udało mu się uciec. Ostatecznie trafił do niewoli niemieckiej (Norymberga).

Matka obawiała się niemieckich nalotów lotniczych i schroniła się z dziećmi w polskim gospodarstwie we wsi Gaiki, koło Brzeżan. Była tam tzw. kolonia polska. Przebywały tam również inne polskie rodziny, ewakuowane z zagrożonych terenów. Rodzina autorki zamieszkała u Kowalczyka.

Tuż przed wkroczeniem Sowietów miało miejsce zdarzenie, które autorka opisuje szczegółowo w tym tekście. Do Kowalczyka przyszli Ukraińcy – jego zabili, a gospodarstwo podpalili. Janiny nie było wtedy w domu, poszła do Brzeżan z Marią Wolną (ewakuowaną z Żywca). U Kowalczyka została matka autorki z braćmi oraz dzieci Wolnej. Udało im się w porę schować. Gdy Janina i jej towarzyszka dowiedziały się, że u Kowalczyka się pali, zawróciły. Po drodze spotkały Ukraińca, który z zimną krwią strzelił do p. Wolnej. Janina zawlokła ranną do jednego z gospodarzy. Słychać było strzelaninę. Gdy ucichło, udała się do Kowalczyka. Tam spotkała swoją rodzinę. Popołudniu rozeszła się wieść, że od Brzeżan nadchodzą Ukraińcy, by mordować Polaków. Matka zaprowadziła swoją rodzinę do niejakiego Laskowskiego, który był ożeniony z Ukrainką. Ale tam nie mogli zostać, bo Laskowski nie czuł się bezpieczny. W mieszanych rodzinach polsko-ukraińskich był zwyczaj, że synów chrzczono według obrządku ojca, zaś córki według matki. W praktyce oznaczało to, że jedni wychowywali się jako Polacy, inni jako Ukraińcy. Zdarzały się przypadki, że w trakcie czystek etnicznych nawet rodzeństwo występowało przeciwko sobie. Trzeba było znaleźć nowe schronienie.

Zabrała ich do siebie żona gajowego, wierząc, że w lesie będą bezpieczni. Gdy byli już w gajówce, zauważyli w lesie oddział Ukraińców (ok. 150 ludzi). Po chwili kilku z nich wpadło do gajówki, szukali broni. Gdy jej nie otrzymali, jeden z Ukraińców uderzył gajową kolbą w głowę. Wzięli jedzenie i poszli. Po pewnym czasie wrócili i zaczęli katować domowników. W rezultacie gajowa, jej dwóch synów i córka zostali zabici. Pozostali byli ranni. Gdy napastnicy poszli, ocalała córka gajowej sprowadziła konie i zawiozła wszystkich Brzeżan, do swego dziadka. Janina z matką zostały zawiezione do szpitala. Było tam więcej pobitych przez Ukraińców. Lekarz, Wiktorczyk, niezbyt dobrze traktował Polaków. Dużo lepiej dbał o Ukraińców.

Po wyjściu ze szpitala, rodzina Janiny udała się do Brzeżan. Kilka razy zmieniali miejsce zamieszkania. Potem udali się do Lwowa, by następnie dostać się do Przemyśla. Stamtąd 8.11.1939 r. udało im się przedostać przez granicę na Sanie, po moście kolejowym. Nie wrócili jednak do Bielska, które należało wówczas do Rzeszy, lecz do rodzinnego Rytra.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Rytro
Opis fizyczny: 
kopia mps., 5 s. luź.; ; 30 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
1991
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AW II/1162
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Wschodnie
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Data dzienna: 
czwartek, Sierpień 15, 1991
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
relacja