Tytuł: b.t. [Mieszkańcami Bóbrki byli…]

Autorka opowiada o mordach ukraińskich na Polakach w 1943 r.

Mieszkała z rodzicami w miasteczku Bóbrka, koło Lwowa. Miasteczko było zamieszkane przez Polaków, Ukraińców, Żydów i rodziny mieszane. Z początku stosunki ukraińsko-polskie były raczej dobre, rodziny zapraszały się na święta i różne uroczystości. Z czasem powstały osobne kluby, gdzie odbywały się spotkania ukraińskie, na które nie zapraszano Polaków. Wioski sąsiadujące z Bóbrką zamieszkiwane były przez samych Ukraińców, np. Manasterz. Mówili, że Ukraina będzie sięgała aż do Przemyśla, że z czasem wymordują wszystkich Polaków (lachów) i Żydów. Często urządzali zabawy, festyny, by pokazać swoją siłę.

W 1943 r. do Bóbrki dochodziły wieści z odległych wsi, że Ukraińcy mordują Polaków. Wypadki te zdarzały się coraz bliżej miasteczka. Polacy nie mogli czuć się bezpiecznie. Rodzina autorki mieszkała przy głównej ulicy Bóbrki, zwanej Zagóra, gdzie mieścił się sąd i więzienie, a po drugiej stronie ulicy urzędował Land-komisarz. Codziennie przychodziły do nich na nocleg zaprzyjaźnione rodziny, by schronić się przed niebezpieczeństwem. W pogotowiu były siekiery i inne narzędzia do obrony. Mężczyźni stali na warcie.

Polacy pomordowani przez Ukraińców wyglądali makabrycznie: wydłubane oczy, ucięte uszy, połamane ręce i nogi, dziury w klatce piersiowej. Ukraińcy mordowali także swoje żony, które były pochodzenia polskiego.

Pewnego razu Ukraińcy zorganizowali w Bóbrce wielki festyn, napiekli dużo mięsa i ciasta, nawieźli piwa. Było ich bardzo dużo, ciągnęli ze wszystkich stron. Miasto ogarnęła groza. Zobaczył to niemiecki Land-komisarz i gdy dowiedział się, co się szykuje, wezwał do siebie burmistrza i powiedział, że jak Ukraińcy zaczną mordować Polaków i Żydów, to sam ich pozabija, a resztę wyśle na front. Niebawem przyjechały niemieckie ciężarówki i zabrały zgromadzoną żywność i wysłano ja na front dla żołnierzy. Wtedy Ukraińcy opuścili miasto i rozjechali się do swoich wiosek. Potem jeszcze raz planowali atak na miasto, ale ponownie został on udaremniony.

W roku 1944 w święto Wniebowstąpienia Ukraińcy napadli na Chlebowice (8 km od Bóbrki), wieś w której mieszkali dziadkowie autorki. Bandyci podpalili ich dom i budynki gospodarcze. Babcia Rozalia Zerger została postrzelona w ramię i wrzucona żywcem do ognia. Dziadek, Jan Zeger, z ciocią  Wandą ukryli się w zbożu. Gdy napastnicy odeszli, wyciągnęli z ognia spalone zwłoki babci. Udało im się jeszcze uratować krowę. Cały dobytek spłonął. Dziadek z ciocią uciekli do Bóbrki. Dopiero po trzech dniach pochowali babcię, w ogrodzie, bo na cmentarzu było zbyt niebezpiecznie. W tym samym czasie Niemcy bombardowali Lwów. Po tych zdarzeniach rodzina autorki wyjechała do Kasiny.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Łańcut
Opis fizyczny: 
rps., 4 s. zszyte.; ; 30 cm
Postać: 
oprawa zeszytowa
Technika zapisu: 
rękopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
1995
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AW II/2576
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Wschodnie
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Rodzaj zasobu: 
Archiwum instytucji
Kolekcja
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
pamiętnik/wspomnienia