W cieniu twierdzy brzeskiej. Wspomnienia z czasów wojny

Wspomnienia Marii Dyszlewskiej rozpoczynają się od opisu rodzinnej fotografii z 1926 r. Autorka przypomina, że majątek Dyszlewskich w Józefowie na Białorusi został utracony wskutek zmiany granic po wojnie polsko-bolszewickiej, a jej ojciec, inżynier rolnictwa, zaczął pracować jako urzędnik w Grudziądzu. Zachorował i zmarł w 1927 i rodzina znalazła się w trudnej sytuacji życiowej. Wtedy z pomocą przyszedł brat matki, Władysław Plejewski, który był pułkownikiem saperów i stacjonował w Brześciu nad Bugiem.

Znajomości i przyjaźnie zawarte w kręgach rodzin żołnierskich miały, według autorki, wpływ na jej późniejszą postawę patriotyczną oraz na rozpoczęcie kariery wojskowej przez starszego brata Zygmunta. Dyszlewska w czasie wybuchu wojny II wojny światowej była nastolatką. Dobrze zapamiętała grozę pierwszych dni września i masowe migracje ludności, a także obawy przed nadejściem Armii Czerwonej. Do Brześcia uciekali mieszkańcy Polski zachodniej, natomiast brześcianie wycofywali się w stronę Warszawy. Miasto zostało zdobyte przez wojska radzieckie i autorka odnotowuje różnice między żołnierzami niemieckimi a „bojcami”, których widzi na ulicach.

Maria Dyszlewska przedstawia rodzinną historię przez pryzmat losów swoich braci. Rzadko pisze o sobie, np. informuje, że pracowała jako telefonistka, a w Brześciu ciężko było zdobyć żywność podczas wojen. Niepokoi się o młodszego brata Jana, który został uwięziony przez Rosjan, wie, że skazańcy i ich rodziny są wywożeni na Syberię i do Kazachstanu.  

Widzi kobiety i dzieci w bydlęcych wagonach i jest to dla niej zapowiedzią wypadków, które mogą dotknąć jej rodzinę. Razem z matką postanawiają spalić pamiątki, które mogłyby być wykorzystane przeciwko nim przez NKWD, jednak są przesłuchiwane, a brat Jan zostaje skazany na dziesięć lat pobytu w łagrze. Całej rodzinie grozi wywiezienie w głąb ZSRR. Podczas dyżuru telefonicznego Dyszlewskiej, w nocy z 21 na 22 czerwca 1941 r., niemieckie lotnictwo bombarduje Brześć, w wyniku zamieszania Jan zbiegł z więzienia i uniknął wyroku. Autorka pisze o żydowskich dzieciach, które są adoptowane i ratowane przez polskie rodziny. Przytacza rozmowę z pewną Rosjanką z Brześcia, która twierdzi, że liczba ofiar NKWD, którą podają Niemcy, jest zawyżona, ale nie zaprzecza, że wielu Polaków zostało zamordowanych przez radzieckie służby bezpieczeństwa wewnętrznego. Rodzina Dyszlewskich przez pewien czas ukrywa szkolnego kolegę Janka, Blindera, który uciekł z getta i potem przystąpił do poleskiej partyzantki. Autorka szczegółowo omawia nazistowskie represje wobec ludności żydowskiej, a także likwidację getta. W lecie 1944 r. Dyszlewscy wyjechali do Warszawy i zamieszkali przy ulicy Królewskiej. Jan Dyszlewski (pseud. Gozdawa) wziął udział w powstaniu warszawskim, potem w walkach partyzanckich na Kielecczyźnie. Wspomnienia Marii Dyszlewskiej kończą się krótkim przypomnieniem powojennych losów młodszego brata, a także jego pogrzebu w 1984 r., w którym uczestniczyli koledzy partyzanci.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Warszawa
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
dostępne w oryginale do celów badawczych
Data powstania: 
1990
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
Rps akc. 13817
Uwagi: 
W aneksie znajdują się życiorysy braci Marii Dyszlewskiej - Jana i Zygmunta.
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Główne tematy: 
historia rodzinna, sytuacja we wschodniej Polsce podczas wojny polsko-bolszewickiej i II wojny światowej
Zakres chronologiczny: 
Od 1926 do 1984
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
pamiętnik/wspomnienia