Wspomnienia z Kazachstanu

Jadwiga Rdułtowska wspomina okres zesłania w głąb Związku Radzieckiego w kwietniu 1940 r. W trakcie sześcioletniego pobytu w kazachstańskim sowchozie mogła poznać funkcjonowanie państwowych gospodarstw rolnych i skutki oddziaływania komunistycznej ideologii. Autorka odnotowuje także liczne różnice kulturowe i obyczajowe, a w jej zapiskach często pojawia się ironia.   

Relacja rozpoczyna się od momentu eksmisji Rdułtowskiej i jej dwóch synów. Zostają wywiezieni na Wschód pociągiem towarowym. Autorka zachowuje konwencję opowieści przygodowej, mimo że podróż jest uciążliwa i przygnębiająca. Jej synowie są zaciekawieni krajobrazami, odmienną roślinnością, m.in. zauważają, że stepowe sasanki kwitną na żółto. Autorka nie stroni od satyry, gdy dostrzega, że pasażerowie podczas postojów bezskutecznie „poszukują krzaków” na bezdrzewnym obszarze równiny, a Polka z jej wagonu zwodzi zakochanego w niej radzieckiego żołnierza, aby zyskać korzyści dla siebie i współpasażerów. Po dwunastu dniach docierają do celu podróży, rodzina zostaje skierowana do sowchozu Budionnowskij. 

Życie w sowchozie jest niełatwe, ale Rdułtowska wydobywa zabawne momenty i prawdopodobnie w ten sposób oswaja się z nową rzeczywistością. Ze wstrętem pisze o wszach, pluskwach i dokuczliwych komarach. Porównuje swoje dotychczasowe przyzwyczajenia z trybem życia miejscowej ludności. Stwierdza, że nigdy wcześniej nie doiła krowy i nie pracowała fizycznie. Prezentuje się jako osoba niezaradna i potrafi się śmiać sama z siebie. Jej niewiedza dotycząca warunków egzystencji w Kazachstanie objawia się przy okazji budowy ziemianki. Wysokie i przestronne pomieszczenia budzi zdumienie Kirgizów, którzy pytają: „Czy w tym miejscu będzie jakieś kino?”. W zimie trudno jest ogrzać tak dużą ziemiankę. Autorka przyznaje, że głód zmuszał ją do kradzieży jedzenia, podobnie jak innych pracowników sowchozu. Wpychała skradzione warzywa do biustonosza i pisała, że dzięki temu jedna z części jej bielizny odzyskuje dawne przeznaczenie, utracone na skutek niedojadania.     

Wiele miejsca poświęciła związkom polsko-kirgiskim i polsko-rosyjskim. Polacy i Polki często dochodzili do porozumienia z Kirgizami ze względu na wspólną niechęć do Związku Radzieckiego. Autorka wspomina także o przebywających w sowchodzie Niemcach i Czeczeńcach. Informuje, że niekiedy Polki wychodziły tu za mąż i rodziły dzieci. Gdy w 1946 r. większość z nich otrzymała pozwolenie na powrót do kraju, żegnano je ze smutkiem, dlatego że potrafiły pisać i pomagały innym w prowadzeniu korespondencji z bliskimi.

Autorka zauważa Żydów w transportach zesłańców powracających do Polski. Sądzi, że często demonstracyjnie używali jidysz, a większość z nich wracała w lepszym stanie niż Polacy, ponieważ nie kierowano ich do pracy fizycznej, lecz umysłowej. 

W zakończeniu Rdułtowska zaznacza, że wraz z synami osiedliła się w Sopocie.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Sopot (?)
Opis fizyczny: 
32 k., 30 cm x 20 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
udostępniane na potrzeby badań
Data powstania: 
1946
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
Rps akc. 13101
Słowo kluczowe 1: 
Rodzaj zasobu: 
Archiwum osobiste
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
pamiętnik/wspomnienia