Wywiad z panią Martą Gieras ur. 19 lutego 1929 r...

Jest to relacja Marty Gieras o losach Łemków żyjących w okolicach Szczawnicy, którzy po II wojnie światowej byli kilkakrotnie wysiedlani ze swych rodzinnych stron. Spisany tekst zachowuje charakterystyczny, oryginalny język wypowiedzi. Znalazły się tu również teksty dwóch pieśni ludowych z tamtych stron [prawdopodobnie w języku Łemków].

Kobieta wychowała się we wsi Czarna Woda koło Jaworek. Okoliczna ludność żyła z roli, uprawiano głównie ziemniaki i len. W prawie każdym domu były krosna. Pani Marta opowiada, jak robiono len, jak kobiety zbierały się wieczorami i przędły. Śpiewano przy tym i opowiadano różne bajki do samego rana. Ojciec i bracia autorki po pracy na roli zajmowali się drutowaniem garnków, chodzili po domach i naprawiali stare garnki.

Ludzie we wsi mówili po rusku [prawdopodobnie chodzi tu o język łemkowski], natomiast w Obidzy, skąd pochodził ojciec autorki, byli już Polacy. Kobieta opowiada o różnych zwyczajach tamtejszej ludności.

W czasie wojny w okolicznych lasach walczyli partyzanci, byli wśród nich i Polacy i Łemkowie. Raz o mały włos jeden z nich by zastrzelił jej matkę, ale nadszedł drugi i go odwiódł od tego zamiaru.

Po wojnie zaczęły się wysiedlenia. Ich wieś była wysiedlana trzy razy. Najpierw w 1945 r. do Rosji. Znaleźli ich tam brat z siostrą, którzy wcześniej zostali wywiezieni do Niemiec. Za namową brata wrócili do rodzinnej wsi, ale po roku znowu były wysiedlenia. Matka była wtedy sama, więc ją zostawili.  Dzieci pracowały gdzie indziej, np. Marta była na służbie w Szczawnicy. Później Marta wróciła do domu. W roku 1950 r. Łemkowie ponownie zostali wysiedleni, tym razem na Śląsk. Marta z matką trafiły do Wałbrzycha. Tam pracowały w PGR. Ojciec zmarł w 1949 r., jeszcze w rodzinnych stronach (wierzył, że już ich stamtąd nie ruszą). Później Marta przeniosła się do Świdnicy, gdzie urodziła syna. Za mąż wyszła w 1955 r. i zamieszkała na Śląsku. Urodziła jeszcze dwie córki. W 1960 r. wróciła z matką do rodzinnej wsi. Mąż został w Katowicach, gdzie pracował w kopalni - nie chciał porzucić miasta. Ich domu już nie było, został spalony. Gdy syn autorki dorósł i miał iść do wojska, koledzy namówili go do pracy przy budowie, żeby sobie zarobić. Został zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach, miał 19 lat. Podobno ci koledzy byli w ORMO. Autorka opowiada o stosunku osadników do ludności rdzennej. Tuż po wojnie te relacje nie były dobre, ale potem się sytuacja w miarę unormowała.

Autor/Autorka: 
Miejsce powstania: 
Jaworki k. Szczawnicy
Opis fizyczny: 
mps., 15 s. luź.; fot.; 30 cm
Postać: 
luźne kartki
Technika zapisu: 
maszynopis
Język: 
Polski
Miejsce przechowywania: 
Dostępność: 
tak
Data powstania: 
1994
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
AOI/105
Tytuł kolekcji: 
Archiwum Opozycji
Uwagi: 
Relacja nagrana przez Helenę i Henryka Blimlów, 22.08.1994 r. w Jaworkach
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Nośnik informacji: 
papier
Typ zasobu: 
inne