korespondencja

[Tak nawykłam do przyjaźni]

Hoffmanowa rozpoczyna list pisząc, że była rozczarowana, iż nie dostała wiadomości od Szyrmów na dzień swoich imienin. Cieszy się jednak, że list w końcu dotarł.

Nawiązując do poprzedniej korespondencji, dotyczącej poronienia Szyrmowej, wyraża wielką radość, że adresatka czuje się już dobrze. Pisze, że jest to prawdziwy cud pośród wszystkich trudności jakie ich spotykają.

[Już wróciłam ze wsi]

Hoffmanowa pisze, że wróciła ze wsi wcześniej niż planowała, ponieważ mąż zanadto za nią tęsknił i zaczął chorować. Przez pierwsze dwa dni po powrocie trudno jej było zaaklimatyzować się do życia w mieście, ale przekonanie o przywiązaniu męża sprawiło, że jej wcześniejszy powrót został jej wynagrodzony. Autorka bardzo lubi życie poza miastem. Zastanawiają się z mężem nad wynajęciem domu z ogrodem pod Paryżem. 

b.t [Panie Redaktorze! Chciałam…]

List do redakcji programu pt. „Dawniej niż wczoraj”, realizowanego we współpracy z Archiwum Wschodnim. Autorka dziękuje redaktorowi za odważne pokazywanie losów Polaków na Wschodzie. Ogląda te audycje ze wzruszeniem, ponieważ sama jako 12-letnie dziecko miała podobne przeżycia w Kazachstanie i wie na co stać naszych „przyjaciół”. Do listu autorka dołączyła fragment swoich wspomnień z pobytu w Kazachstanie.

b.t. [Szanowna i Droga Pani, …]

Listy Matyldy i Kazimierza Wiśniewskich do Haliny Martin, pisane najczęściej przez Matyldę. Korespondencja dotyczy głównie książek, które państwo Wiśniewscy wysyłają z Polski do p. Martin. Czasem jest także mowa o ich córce Annie Walczyk, którą nazywają Hanusią.

Pierwszy list z kolekcji (20.08.1985 r.) pisany jest w czasie pobytu ich córki w Londynie. Państwo Wiśniewscy są bardzo wdzięczni p. Halinie, że zaopiekowała się Anną, że jest dla niej wielkim wsparciem. Cieszą ich bardzo ciepłe słowa o Annie.

b.t. [Najmilsza i Najukochańsza Pani Ciociu!...]

Listy do Haliny Martin, która przyjaźni się z rodziną autorki [rodzice: Matylda i Kazimierz Wiśniewscy]. Anna była z gościną u Cioci (tak nazywa adresatkę) w Londynie w 1985 r. Bardzo ciepło wspomina ten pobyt. Z listów dowiadujemy się, że jest tłumaczką. W 1986 r. wyszła pierwsza książka, którą przetłumaczyła. Jej były mąż walczy z nią o mieszkanie. Ostatecznie się stamtąd wyprowadza i zamieszkuje tymczasowo w mieszkaniu koleżanki, oczekując na swoje własne (jest już zbudowane, ale gotowe ma być dopiero za 1,5 roku).

b.t. [Droga Kasiu! Pisze Darek…]

List Haliny Martin do Katarzyny Sali, która ma przyjechać do niej do Londynu. Dom autorki od wielu lat jest otwarty dla przybyszów z Polski, znajdują tam schronienie różni bliżsi i dalsi znajomi, ich dzieci i ich znajomi, także w latach PRL działacze opozycyjni. Z listu do Kasi nie wiemy dokładnie, w jakim celu przyjeżdża ona do Londynu, ale jest tu mowa o szkole. Ze zgromadzonych w teczce materiałów można wywnioskować, że chodzi m.in. o kurs językowy.

b.t [Już dziś dostałam list…]

Odpowiedź na list Marii Ważykowej z dn. 25.08.1975 r. [list znajduje się również w tej teczce]. Autorka jest wyraźnie zadowolona z tego listu. Pisze, że Maria miała wielkie szczęście z protezą, bo od dwóch tygodni fabryka nie przyjmuje żadnych prywatnych zamówień. To wynik działań związku zawodowego. Pracownicy domagają się pracy, a fabryka wyrzuca gotowe protezy. Tłum pacjentów czeka na protezy, a lekarz nic na to nie może poradzić. Ta sytuacja pokrzyżowała także jej działalność, bo również jej podopieczni zostali bez pomocy.

b.t. [Droga, Kochana, Najmilsza…]

List do Haliny Martin. Autorka bardzo dziękuje za wszystko, co Halina dla niej robi i błaga o wybaczenie, że pisze z opóźnieniem. Na usprawiedliwienie ma to, że się rozchorowała na kręgosłup i strach, że może przestać chodzić, rozbił ją psychicznie, że nie może się pozbierać do dziś. Teraz jest pod Warszawą, w Konstancinie, na rehabilitacji, gdzie dopiero teraz może wypróbować nową protezę. Ogromną pomocą dla niej była wizyta u prof. Martina, którą zawdzięcza Halinie. Zaraz po powrocie do domu zadzwoniła do pani Zofii W. [nazwisko nieczytelne] i ucięły sobie dosyć długą pogawędkę.

b.t. [Halusiu Droga! Byłam…]

Listy do Haliny Martin. Autorka tłumaczy się, że rzadko pisze, ale brakuje jej weny. Maria mieszka w ukochanym Zakopanem, ale często bywa w Warszawie, u rodziny. Mieszkają tam jej siostry ze swymi rodzinami. Kobieta nie jest tak aktywna intelektualnie jak Halina, ale również jest bardzo zajętą osobą. Po kilka miesięcy w roku bywa poza domem, wyjeżdża, by pomóc rodzeństwu i ich dzieciom (opiekowała się chorym bratem, wnukami). W 1995 r. odwiedza rodzinę w Paryżu. Zazdrości, że to miasto, pomimo rewolucji, ocalało, a Warszawa legła w gruzach.

Strony

Subskrybuj RSS - korespondencja